Jakiś czas temu pisałam Wam, że szykuję się do realizacji szalonego planu, czyli odnowienia sypialni dla mojej mamy. Pomysł udało się nam zrealizować w drugi weekend sierpnia :)
Wysłałam mamę na jednodniową wycieczkę do Krakowa - była przekonana, że jest ona jej prezentem imieninowym ;) W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Agatce, która ją tam zabrała, była jej przewodnikiem i naszą jedyną nadzieją na to, że nie wrócą za szybko :)
Meble udało mi się przerobić wcześniej, dodatki i cała reszta spakowane w bagażniku, a my czekaliśmy tylko na sygnał, że pojechały ;) Ekipa remontowa liczyła całe trzy osoby: ja, Grześ i mój brat cioteczny Adrian. Dodatkowo z pomocą babci i ulubionej cioci dzieciaków - Gosi, zajmowaliśmy się czwórką dzieci i moim tatą :) Dzieci na placu boju bawiły się świetnie - takiego bałaganu to chyba nie widziały nigdy ;) Z pracą udało nam się wystartować o godzinie 10. A tak wyglądała sypialnia mamy przed naszą rozróbą...
Żeby zacząć cokolwiek robić musieliśmy opróżnić cały pokój z mebli i rzeczy, zdjąć oświetlenie oraz karnisz i jak najszybciej zaszpachlować dziury na ścianach :)
Potem czekało nas malowanie - dwa razy całość. Kiedy ściany schły musieliśmy jakoś ogarnąć meble, które wynieśliśmy - większość trafiła do salonu - było przy tym sporo zamieszania ;) Żeby wynieść szafę w całości zabrakło nam 1,5 cm - trzeba było ją nie tylko opróżnić, ale i rozkręcić, a potem złożyć ponownie ;) Co jakiś czas dostawaliśmy raport od Agaty z postępu wycieczki - dzięki czemu wiedzieliśmy gdzie są i ile mamy jeszcze czasu. Dziewczyny już wracały, a my dopiero zaczęliśmy sprzątać po malowaniu i po raz pierwszy przeszło nam przez myśl, że nie zdążymy, ale na tym etapie żadne z nas nie chciało odpuścić i walczyliśmy do końca. Agata opóźniała powrót jak mogła, a my pracowaliśmy w szaleńczym tempie ;) Przyjechały już, a ja jeszcze oklejałam szafę, a Grześ przykręcał półki ;) Po 9 godzinach ciężkiej pracy udało nam się skończyć metamorfozę sypialni dla mamy :)
Ciężko uwierzyć, że się udało tego dokonać w tak krótkim czasie, ale wierzcie mi nie ma rzeczy nie możliwych :)
A o to efekt naszej pracy...
Mama była zachwycona, długo nie mogła nic powiedzieć, tylko płakała i powtarzała, że nie wierzy,że to jej pokój :) Patrząc na jej reakcje czułam, że było warto poświęcić swój czas i "dać" mamie pokój o jakim marzyła.
Mam nadzieję, że i Wam spodoba się nasza metamorfoza :)
P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione "na szybko" :)
Miłego dnia!
Buziaki!
Monika