Kochani!
Dziękuję za te ciepłe słowa pod ostatnimi postami :)
Nasza przeprowadzka nie wiązała się z żadnymi problemami, no może poza przedszkolnymi ;)
Miejsce zamieszkania zmieniliśmy głównie ze względu na dzieci, żeby miały szanse nacieszyć się dzieciństwem wśród najbliższych, a zwłaszcza obecnością dziadków :)
To prawda, że dom to nie tylko ściany czy rzeczy, a najważniejsza jest rodzina, ale nasze warszawskie mieszkanie było moim pierwszym własnym domem, który stworzyłam od podstaw, realizując swoje marzenia. Dlatego nie jest mi łatwo pogodzić się z tym, że wróciliśmy do mieszkania, które należało do teściów, to oni je w większości urządzili, przez co nadal czują, że maja prawo decydować, a co najmniej komentować nasze poczynania remontowe :) Tym razem przyjęliśmy inną strategię niż poprzednio. Bez względu jak długo będziemy tu mieszkać, musimy się tu czuć jak u siebie, więc staramy się zmienić mieszkanie tak, żeby się tak w nim czuć :)
Jak dla mnie największym problemem jest fakt, że Grześ pracuje w Warszawie i przyjeżdża tylko na weekend. To kolejny raz kiedy żyjemy na odległość :) Na razie jest szansa, że będzie mógł niedługo pracować zdalnie, ale co jak będzie musiał zmienić pracę... Mam nadzieję, że jakoś będzie się to powoli układać :) No koniec tych wywodów - czas na zdjęcia ;)
Na zdjęciach widać kilka nowych drobiazgów kupionych między innymi w Tigerze, Rossmannie i Castoramie oraz ten najważniejszy - jego pierwszy prawdziwy duży rower ;)
Gdyby komuś coś wpadło w oko proszę pytać :) O ile skleroza mi na to pozwoli napiszę gdzie to kupiłam ;)
Gdyby komuś coś wpadło w oko proszę pytać :) O ile skleroza mi na to pozwoli napiszę gdzie to kupiłam ;)
To był ostatni post pokazujący nasze warszawskie mieszkanie - w kolejnym zapraszam już do naszych obecnych czterech kątów :)
Miłego dnia!
Buziaki!
Monika