poniedziałek, 16 lutego 2015

Kącik Gabrysi

Korzystając z drzemki obojga postanowiłam spróbować napisać posta i pokazać kącik naszej małej. Ciekawe czy mi się uda skończyć ;)
Jak wiecie nasze M liczy całe dwa pokoje, więc musieliśmy jakoś wygospodarować jego część dla Gabrysi. Na razie łóżeczko i większa część bambetli jest w naszym pokoju, ale szafka z ubraniami stoi już na właściwym miejscu w pokoju starszego brata. Dziś mija miesiąc od kiedy mała jest z nami, sporo w naszym życiu się zmieniło, a dni wydają się nie mieć końca ;) Kącik Gabrysi wymagał przestawienia kilku mebli i niestety wywiezienia niektórych - może kiedyś wrócą lub zastąpią je inne kto to wie ;)
I tak regał, który do tej pory stał obok stołu zmienił nie tylko miejsce, ale i wygląd.
Dla przypomnienia przed...




...i po




Regał już dawno miał mieć dokupione drzwiczki, ale ciągle to odkładałam. Potem kupiłam, ale przez te nasze zawirowania życiowe poleżały sobie całkiem długo nim znalazły się na swoim miejscu :)
A kryją się za nimi głównie moje książki - dzięki temu w pokoju nie ma takiego kolorystycznego chaosu ;) 




Wszystkie szyjątka wyszły spod rąk Ewy, która dzielnie realizowała moje pomysły :)
Całe szczęście, że nie brakowało jej własnych, bo moich albo było za dużo, albo nie było ich wcale ;)
Jak widać nie zdecydowałam się na kolory typowe dla otoczenia małych księżniczek - wybrałam takie jakie są już w pokoju Mikusia. Dzięki temu za jakiś czas Gabrysia będzie mogła się wprowadzić do brata ze swoimi rzeczami. Poza tym nie uważam, że kolory typowe dla stylu marynistycznego nie nadają się dla dziewczynek, bo akurat ja je zawsze lubiłam, nawet jak byłam mała :)




Króliczek i miś to prezenty od cioci Ewy dla Gabrysi :)






A tak prezentuje się kącik naszego bąbla. Najwięcej trudności było z łóżeczkiem. Mieliśmy kupić nowe, ale niestety po długim oczekiwaniu okazało się, że nie będzie go w sklepie co najmniej do marca, więc postanowiliśmy zaryzykować i przemalować to, które miał Mikołajek. Niestety nie wyszło tak jak byśmy chcieli. Ostatnia warstwa powstawała już bez mojego udziału przez co kolor jest za bardzo kremowy, ale wolę już to niż ten wcześniejszy kalwados ;)










P. S. Czy ciocia Karolina poznaje swój ochraniacz do łóżeczka ?;)
Jak widać przydał się i wygląda idealnie :)
Ewuniu dziękuję Ci za wszystko!
***
A teraz wypadałoby pokazać nasz mały skarb wszystkim wirtualnym ciociom...
Gabrysia urodzona 16 stycznia- waga 2880 gram i całe 52 cm długości :)
Jak dla nas strasznie malutka w stosunku do Mikusia, który wielkoludem po porodzie nie był ;)
W sumie nie powinnam oczekiwać, że będzie duża, bo przytyłam nieco ponad 3kg za całą ciążę ;)












Dziś mam już miesiąc i ważę 3760 gram ku radości wszystkich, bo wreszcie nie ginę w ubrankach ;)

***

Przypominam o trwającym Candy, na które serdecznie zapraszam.



Ufff... udało się skończyć :)
Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika





sobota, 14 lutego 2015

Candy!!!

Wreszcie udało mi się znaleźć chwilę na zrobienie zdjęć do obiecanego candy :)
Muszę przyznać, że dni mijają mi bardzo szybko i bardzo aktywnie, bo na brak zajęć nie mogę narzekać ;) Udało mi się o dziwo wprowadzić kilka zmian w naszym M, ale o tym w kolejnych postach.
Na dzisiejsze candy złożyły się trzy okazje:
- druga rocznica mojego blogowania
- Walentynki
- Dzień Kobiet
Dlatego mam dla Was takie oto cukieraski:




Taca i puszka są prezentem z okazji drugich "urodzin" mojego bloga :)




Stojak na biżuterię w kształcie serca to mój prezent dla Was z okazji Walentynek :)




A zestaw różanych serwetek to cukierki z okazji Dnia Kobiet :)
A tak prezentują się razem przygotowane dla Was drobiazgi.




Mam nadzieję, że przygotowane przeze mnie cukierki będą się Wam podobać i znajdą nowego właściciela :)

 Żeby nim zostać należy:
1. Zostawić komentarz pod postem
2. Umieścić poniższy banerek z aktywnym linkiem na swoim blogu
3. Zostać obserwatorem bloga
4. Anonimki proszę o podpisanie się i pozostawienie maila



Zapisy trwają do 8 marca do godziny 24.

Zapraszam serdecznie!
Buziaki!
Monika







poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ławeczka w przedpokoju

Kochani i znów zniknęłam na chwilę i post czekał gotowy do publikacji ponad tydzień :) Wszystko to za sprawą pewnej małej damy, która od 16 stycznia jest już z nami :) Powoli oswajamy się z nowymi rytuałami domowymi i dostosowujemy nasze życie i mieszkanie do potrzeba czteroosobowej rodzinki :)
Musicie mi wybaczyć, ale zdjęcia do posta zrobiłam w grudniu i tak sobie czekały aż się "przeterminowały" - niestety na inne nie mam na razie czasu ;) Nie wspomnę nawet o świątecznym logo - aż mi wstyd, ale muszę jakoś z tym żyć co najmniej do wieczora ;)
Tak jak wspomniałam w poprzednim poście od dobrych kilku miesięcy mamy w przedpokoju nowy mebel - ławeczkę :) Spełnia swoją funkcję idealnie, a przy tym prezentuje się całkiem nieźle. 
Największym problemem okazała się wielkość ławeczki. Gotowe nie wchodziły w grę - a to były za długie, a to za szerokie, w efekcie pozostała tylko jedna opcja, czyli zrobienie na wymiar.
Ceny u stolarzy przerażały mnie już na starcie, więc po dłuższym czasie poszukiwań trafiłam na firmę produkującą drewniane meble, gdzie ceny nie zwalały z nóg. Zamówiliśmy dwie ławki - jedną do przedpokoju, a drugą na balkon - nawet z transportem cena za obie wychodziła dużo niższa niż ceny podawane przez stolarzy :) Po miesiącu czekania firma dostarczyła ławeczki pod same drzwi - to że ich nie pokazałam do tej pory tłumaczy tylko jedno: moje mega mdłości, które skutecznie utrudniały mi wtedy życie ;) A tak prezentował się nasz przedpokój w wersji świątecznej...














Ławeczka ma też swojego głównego użytkownika - Mikusia :)
Mimo swojej wielkości ma całkiem pojemny schowek, więc taki mebel w przedpokoju jak najbardziej uważam za przydatny, zwłaszcza przy małych dzieciach.
Przygotowałam dla Was małe candy z okazji rocznicy mojego blogowania, na które już dziś zapraszam :) Szczegóły w kolejnym poście :)


Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika

wtorek, 13 stycznia 2015

Jeszcze w klimacie świąt...

Bardzo Was przepraszam, że nie zostawiam po swoich odwiedzinach śladu. 
Niestety tak wychodzi, bo mam coraz mniej sił na codzienne obowiązki, a co dopiero na blogowanie.
Mimo to postanowiłam się zrelaksować i napisać nowego posta - w końcu zrobię coś tylko dla siebie :)
Nie wiem ile mam jeszcze czasu na bytowanie w "dwupaku" ;) Czasem myślę, że jeszcze zostało mi kilka dni, a czasem że są to godziny. Mikusiowi włączył się system "przydupaska" - czytaj chodzi za mną wszędzie i nie odstępuje mnie na krok :) Staram się przygotować chłopaków na moją nieobecność, więc gotuje im na zapas, piorę, prasuję i ogarniam mieszkanie, żeby nie dostać zawału jak wrócę ;)
A wracając do tematu posta - taka prezentuje się nasz pokój z dodatkiem czerwieni...





Choinka ciągle cieszy Mikusia - każdy kto nas odwiedzi a jej nie widział musi ją obejrzeć, bo przecież to on przy niej najciężej pracował :) W wypadku zbyt małego zainteresowania lub nie wystarczającej liczby zachwytów, oglądający dostaje do ręki ozdoby, które Mikuś wieszał na choince ;) Tak ma przynajmniej pewność, że jego praca jest namacalnie doceniana ;) To samo dotyczy oczywiście choinki w jego pokoju :)




























Konik to mój tegoroczny zakup - kosztował całe 12 zł. Mikuś cały czas go podkarmia, więc za rok jak nic będzie duuużżżżoooo większy ;)


















Moje marzenie z dzieciństwa - kula śnieżna z pozytywką :) 
W tym roku sprezentował mi ją mąż :) Cieszyłam się jak dziecko -  w sumie to chyba nawet bardziej od Mikusia, któremu też wpadła w oko ;)




A to nasz kolejny tegoroczny nabytek - świecąca gwiazda. Nie wiem czemu, ale Mikołajek ma ostatnio "fazę" na gwiazdy, więc musi się obowiązkowo świecić :)
Dla mnie jej największym plusem jest to, że po sezonie można ją złożyć, przez co zajmuje niewiele miejsca.




Oj długi ten post wyszedł, więc mam nadzieję, że udało się dotrzeć do końca nie umierając z nudów ;)
Może uda mi się jeszcze pokazać Wam nasz przedpokój, w którym już dobre kilka miesięcy stoi nowy mebel ;)

Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika