O mojej kuchni można wiele powiedzieć, a już na pewno to, że wymaga jeszcze sporego nakładu pracy. Zajęliśmy się zakładaniem blokad do szafek, bo Mikuś dzielnie wszystko wyciąga - włącznie z nożami, więc jego bezpieczeństwo i mój spokój stanęły na pozycji priorytetowej ;) Na montaż czeka oświetlenie pod szafkami i listwa łącząca blat z płytkami na ścianie. Przydałby się też stół do kuchni. Mamy blat, ale ciągle szukam nóg do niego. Najlepiej byłoby znaleźć jakiegoś stolarza, bo mam kilka rzeczy do zrobienia :)
Może znacie jakiegoś z okolic Warszawy?
A dziś na zdjęciach kuchnia zaraz po naszej przeprowadzce. Możecie mi wierzyć, że od tego czasu sporo pozmieniałam, ale o tym w następnym poście :)
Zdjęcia nie są idealne, bo robiłam je na szybko przed wyjazdem na wieś, żeby pokazać mamie co narobiłam ;)
Chlebak Ib Laursena - Kupiłam go dzięki wygranemu bonowi na zakupy w Shabby Maison. Zwlekałam z zakupem bardzo długo, bo postawiłam sobie warunek, że go zrealizuję dopiero jak napisze i złożę magisterkę :) Przy okazji kupiłam sobie dużą miskę z dzióbkiem. I tu spotkała mnie przemiła niespodzianka. Rabat naliczyło mi nie tylko do chlebaka, ale i do miski. Napisałam maila, że jest błąd i dostałam taką odpowiedź: "Nie będziemy nic zmieniać. Widać rabat na drugą rzecz jest Ci przeznaczony ;)".
Dziękuję Ci Kasiu za możliwość zrealizowania moich dwóch małych marzeń :)
A z jednego spaceru wróciłam z nowymi nabytkami :)
Razem kosztowały 38 zł, chociaż nie kupiłam ich w jednym miejscu :)
W następnym poście postaram się pokazać zmiany jakie zaszły w kuchni po niemal 3 tygodniach mieszkania.
Dziękuję Wam za to, że do mnie zaglądacie :)
P. S. Bardzo mnie cieszy, że spodobała Wam się moja rustykalna komoda :)
Buziaki!
Monika













