środa, 19 kwietnia 2017

Świąteczne akcenty w kuchni

W kuchni królują wiosenne pastele i różane akcenty. Jak przy okazji każdych świąt obiecuje sobie, że nic nie dokupuje, ale oczywiście się złamałam, bo były śliczne pastelowe jajeczka i piękne zajączki :)
No ja się chyba nigdy nie zmienię, ale chyba już taki mój urok ;)
Przepraszam za jakość zdjęć, ale pogoda nie chciała ze mną współpracować, albo wychodziły za ciemne albo prześwietlone :) Chociaż dobrze, że zrobiłam je w poniedziałek, przynajmniej zza okna nie straszy śnieg ;)










Pastelowe jajka kupiłam w sklepie Kik.




















Pod koniec ubiegłego roku kupiliśmy nową kuchnię gazową, ale tym razem z elektrycznym piekarnikiem. Poprzednia miała piekarnik gazowy, który doprowadzał mnie do szału przy pieczeniu czegokolwiek, więc z radością oddałam teściom ich zakup :)

















Od dłuższego czasu jednym z moich ulubionych sklepów jest English Home, co zresztą widać po tym co stoi na półkach ;) Patera skradła moje serce i jak wszystko, co pochodzi z tego sklepu kupiłam w ramach promocji lub wyprzedaży, za dużo niższą cenę. Polecam nie brać tam za dużo pieniędzy, bo tragarz będzie niezbędny ;)
Pan mąż powiedział, że spróbujemy sami taką paterkę zrobić, jak się uda zrealizować pomysł, to Wam oczywiście pokażę :)




Mam nadzieję, że śnieg zginie i to szybko, bo odkopywanie się z zasp nie jest moim ulubionym zajęciem, chociaż muszę przyznać, że rewelacyjna siłowania i to za darmo ;)


Miłego dnia!
Buziaki!
Monika

wtorek, 18 kwietnia 2017

I po świętach...

Kochani!
Wiem, że spóźnione i po czasie, ale...
Mam nadzieję, że Wy również spędziliście ten czas wśród najbliższych, delektując się każdą chwilą z bycia razem, że te minione święta nie były tylko czasem spędzonym na przygotowaniach, bo to nie jest najważniejsze. Dlatego życzę Wam, abyście każdego dnia, nie tylko od święta znaleźli chwilę na bycie razem, cieszyli się tym czasem, bo najważniejsze jest tu i teraz, bo podobno nic dwa razy w życiu się nie zdarza... 

***

Szkoda, że dopiero po śmierci dziadziusia doszłam do takich wniosków. Niby tak myślałam i starałam się tak postępować, ale dopiero kiedy odszedł ktoś tak dla mnie ważny, poczułam że nie cofnę czasu, żeby coś zrobić lub po prostu z kimś pobyć.
To była moja pierwsza Wielkanoc bez Niego, ciężko się z tym pogodzić, że jedyne co mogę zrobić to stroik na grób, a chciałoby się porozmawiać i usłyszeć ten głośny śmiech. Pozostają piękne wspomnienia, jak to kiedy w lany poniedziałek budził mnie pryskając nie wodą a perfumami :)




Przed świętami miałam ambitne plany w stylu: "Wreszcie odgruzuje nasz dom", "Ile można to upychać w tej szafie...", "No nie znowu coś na mnie wypadło". Niestety jak to bywa przy dzieciach na planach się skończyło i teraz wszystkim odradzam otwieranie szafy ;) 
Mikuś złapał zapalenie ucha środkowego i mieliśmy tydzień wyjęty z życia, a przecież trzeba choć trochę ten dom ogarnąć, zrobić zakupy, coś upiec... Zrobiłam ile mogłam, chociaż nie powiem, że było łatwo :) Dekorowanie domu na święta kończyłam w sobotę po powrocie z kościoła :) Za to mogę powiedzieć, że w przygotowaniach do świąt dzieci brały czynny udział ;) To akurat nie zawsze oznacza przyśpieszenie prac ;)










Wielkanocny wianek, to jeden z dwóch, które zrobiłam dla siebie, bo przecież czasem, wypada wręcz pomyśleć o sobie :)




Owies siały dzieci - każdego dnia po kilka razy sprawdzały co u niego słychać ;)




Nasza tegoroczna palma - z dorobionymi przez mamę kwiatkami, bo dzieci chciały mieć bardziej kolorową :) I cały kącik dzieciaków: owies i czekoladowe jajka ;) Nie bez powodu to stoi obok siebie :)










Świąteczna zawieszka i siedzący w klatce aniołek to prezenty od Gosi.
Kochana jeszcze raz Ci za nie dziękuję, bo wiem, że masz mało czasu żeby zajmować się tym co lubisz, a poświęciłaś go na szycie prezentów dla mnie :)
















Miałam ochotę upiec jakieś bardziej urozmaicone ciasta, ale po przeczytaniu przepisów, doszłam do wniosku, że przy dzieciach i ich ogromnej chęci niesienia mi pomocy nie ma szans na ich wykonanie.
Dlatego powstały ulubione ciasto mojej rodzinki czyli czekoladowe, do tego makowce i babka marchewkowa :) W sumie lubię gotować z dziećmi, chociaż sprzątania jest dużo więcej ;)








Myślę, że zawartość Waszych koszyczków była równie pyszna jak naszych, bo koszyczek dzieciaków, to nawet w całości zdjęcia nie doczekał ;)






 A taki widok dziś nas zaskoczył - zima wiosną i ciągle sypie...




 Oby śnieg szybko zginął i wróciła piękna i słoneczna pogoda.

Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika


piątek, 24 marca 2017

Mikusiowe biurko

Znów mnie wcięło na trochę, ale po chorobie Mikusia mieliśmy dużo do nadrobienia. 
Zaległości w szkole i na dodatkowych zajęciach, przełożyły się na to, że ostatnie dwa tygodnie spędziłam jako kierowca swojego synunia i wredna matka, która zmusza biedne dziecko do katorżniczej pracy przy wypełnianiu ćwiczeniówek ;) Kto by powiedział, że dzieci w zerówce mają tyle nauki ;) Mikuś ma ciężej, ponieważ jako pięciolatek trafił do zerówki ze starszymi dziećmi, bo nie było dla niego miejsca w grupie przedszkolnej. Z perspektywy czasu nie żałuje, że tam został, ma cudowną panią, która jest nauczycielem z pasją i kocha swoją pracę, a to bardzo ważne :)

***

A dziś na tapecie kolejna moja zaległość, bo czekała na swoje pięć minut niemal rok :)
Całe szczęście zdjęcia też są z tego okresu, bo teraz nie warto byłoby pokazywać cokolwiek ;)
Biurko powstało z potrzeby chwili, Gabi rosła i przeszkadzała Mikusiowi we wszystkim co robił, brakowało miejsca na trzymanie kredek, kartek, malowanek i całej reszty potrzebnych przydasiów. I tak po jakimś czasie powstało biurko. Najpierw był projekt, który zmieniał się w trakcie, a potem wspólna realizacja z panem mężem :) Ciągle nie udało mi się skończyć kontenerka pod biurko, ale liczę, że wkrótce to nastąpi. Na zdjęciach nie ma jeszcze krzesła, które pojawiło się później, ale kiedyś to nadrobię. Na początku korzystał z naszej maty, a my w tym czasie szukaliśmy takiej jak chciał - z dinozaurami ;)
A starość zdjęć potwierdza wiosna za oknem ;)




















Obecnie biurko posiada liczne ślady użytkowania ;)
Marzy mi się takie dla mnie, ale może kiedyś się doczekam kąta z biurkiem tylko dla mnie :)
Kiedyś pokażę jak aktualnie prezentuje się Mikusiowe stanowisko  pracy ;)


Miłego weekendu z dużą ilością słońca :)
Buziaki!
Monika