wtorek, 4 czerwca 2013

Pastelowy świat koszyków

Wiklinowe kosze i koszyki każdego rodzaju i każdej wielkości po prostu kocham. Mam swoje stałe miejsce, gdzie kupuję tego typu wyroby i jeszcze mi się nie zdarzyło wyjść z pustymi rękami. Zawsze znajdę coś, co muszę mieć. A najbardziej mnie cieszy, że nie wydaje na to całej zawartości portfela :) Tylko część koszyków kupiłam niedawno. Reszta to moje wcześniejsze nabytki.


Tak wyglądały przed malowaniem


Tak w trakcie suszenia


A tak po metamorfozie


Trzech białych koszyków nie miałam zamiaru malować. Niestety zmusiła mnie do tego pogoda. Kupiłam je już białe i stały w nich kwiatuszki na balkonie, ale po starciu z ulewnymi deszczami zaczęła z nich schodzić farba.




Trzy lawendowe koszyczki kupiłam z przeznaczeniem na balkon. Najpierw miały wisieć na balustradzie, ale wykiełkował mi pomysł z użyciem takiego samego płotku, jaki ostatnio zamontowałam przy ogródku. Teraz muszę tylko go przemalować na biało i dopasować wielkością do miejsca, w którym ma stać :) I na nim dopiero zawiesić koszyczki z kwiatuszkami.


 Bardzo spodobała mi się idea pigmentów i robienia przy ich użyciu swojego wymarzonego koloru. I tak podziwiając u Was cudne miętowe dekoracje postanowiłam mieć coś w kolorze mięty u siebie. 




Dwie teraz już niebieskie osłonki jakiś czas stały na kuchennym parapecie. A kupiłam je płacąc za każdą 3 zł :)






Zdjęcia są słabej jakości, bo niby robione o 10 rano, ale akurat była burza, więc światło "sztuczne" było konieczne ;)

A na koniec muszę Wam pokazać coś, co jest moim spóźnionym prezentem urodzinowym :) Ciągle coś nam przeszkadzało w spotkaniu i dostałam swój prezent ponad miesiąc później ;) Będą jak znalazł do nowej kuchni.


Dziękuję za przemiłe komentarze pod ostatnim postem. Pierwszy raz robiłam przetwory i mrożonki z warzyw oraz ziół i bardzo mnie to cieszyło kiedy w środku zimy jadłam coś, czego nijak nie można dostać w sklepie, a jak już jest to cena kosmiczna :)
Jeszcze raz dziękuję i przesyłam buziaki!
Monika

30 komentarzy:

  1. Zabieracie te swoje koszyczki do warszawskiego M? są takie śliczne, ciekawie by się komponowały z industrialnym widokiem z okna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że je zabiorę :) Jakoś je wkomponuję w miejskie otocznie ;)

      Usuń
  2. Super, bardzo fajny efekt :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne kolorki i swietnie do koszyków pasują :-) ciekawe jak je wkomponujesz w mieszkanku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa jak wyjdzie :) Mam nadzieję, że przynajmniej dobrze ;)

      Usuń
  4. A czy zabierzesz te białe krzesła? Są śliczne. Będziesz miała śliczne mieszkanko, z tymi dodatkami, biały stolik też zabierz koniecznie. Ja bym zrobiła z niego stolik na TV. Podglądaczka , która mieszka niedaleko Twojego W-skieo M. Też mama i też zakochana w bibelotach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białe krzesła przerabiałam już z myślą o warszawskim M :) Biały stoliczek też pojedzie :) Strasznie się cieszę, że mam lokalnego odwiedzającego :)

      Usuń
  5. koszyki mają cudne kolory,sama nie wiem który najbardziej mi się podoba :)
    świetne są te pojemniki na cukier,kawe..mam identyczne i jeszcze na sól i mąke :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kolory koszyczków :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej wygladaja jak z porcelany- perfekcyjna robota :O) Czy malujesz pedzlem, ile razy???? Pytam, bo ja raz chcialam na bialo pomalowac wiklinowy wianek- ale nie szlo mi kompletnie...
    sciskam
    i slonka zycze
    ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Akurat te malowałam pędzlem i niestety, ale musiałam dwa razy, bo było widać niedoróbki ;) A wiklinowy wianek proponuję zaatakować farbą w sprayu :)Oj słoneczko to by nam się przydało.
      Buziaki

      Usuń
  8. najlepsze jest zdjęcie tych "fruwających" koszyków:)
    napisz coś więcej o malowaniu. czy to pędzel, a moze pistolet do malowania? zastanawiam sie nad kupnem takiego jest nawet promocja w biedronce za 36 zl ale nie wiem czy to nie jakiś badziew.
    koszyki super i kolorki tez cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pistoletu nie posiadam, więc maluję pędzlem albo wałkiem :) Mąż mi mówił, że widział te pistolety, ale stwierdził, że za taką cenę to nic dobrego się nie dostanie ;) No i inna kwestia. Trzeba mieć warunki do malowania pistoletem, a ja zwykle maluję w nocy, więc lepiej mi idzie malowanie sprawdzonym sprzętem ;)

      Usuń
  9. Jestem pod wrażeniem suszarni koszykowej,a same koszyki z potencjałem i śliczne po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i widzisz jak ci świetnie wyszlo?:) Mnie podoba się bardzo. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. ślicznie wyszły tez lubię koszyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepieknie je pomalowałaś, to już nie te same kosze. Te miętowe, jakie śliczne :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie, spryciara Jesteś:) niech się gotowce schowają :))

    OdpowiedzUsuń
  14. LOL JESTES NIESAMOWITA ;) KOSZYCZKI WYSZLY CUDOWNE ZAZDROSZCZE PO CICHU ;P buzi

    OdpowiedzUsuń
  15. Koszyki ślicznie pomalowałaś. Fajnie, że masz miejsce na ich rozmieszczanie. W nowym mieszkaniu dopiero będzie się działo!!!
    Pozdrawiam cieplutko-D.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja....wyglądają jak nowe cudeńka z jakiegoś wypasionego sklepu:) ŚLICZNIE:) Ale mnie teraz skusiłaś... bardzo bym takie cuda chciała. A na balkonie prezentowałyby się bajkowo. Gratuluję pomysłu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne koszyki, uwielbiam wiklinę w każdej ilości:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ps. czym je malowałaś? jaką farbą?

    OdpowiedzUsuń
  19. Śnieżnobiałym Dekoralem plus pigment :) Wszystko dostępne w dowolnym markecie budowlanym.

    OdpowiedzUsuń
  20. ale sie bedzie dzialo z tymi koszykami:) urodziwe niezwykle:) piekny mietowy!pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Prześliczne koszyczki. Fajny sposób suszenia. Śliczne kolory.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że się podobają, bo mnie to bardzo ;) A suszenie zapewnia możliwość umalowania całego koszyczka na raz :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)