środa, 1 maja 2013

Stolik

Od zawsze lubiłam bawić się wystrojem wnętrza. Nie da się policzyć ile razy przestawiałam meble w swoim pokoju wykorzystując do tego każdą dostępną siłę, jaka napatoczyła mi się pod rękę ;) Czasem spodobał mi się jakiś mebel, który przez większość mojej rodziny uważany był za rupieć i musiałam im tłumaczyć, że jak go naprawie i pomaluje to będzie piękny. No i kupowali mi te wszystkie farby i inne potrzebne akcesoria :) Dziś chcę Wam pokazać stolik, który kiedyś należał do mojego dziadziusia, a potem stał się moją wymarzoną toaletką. W swoim rodzinnym domu miałam pokój gdzie dominowała zieleń, dlatego też i moja toaletka oberwała na zielono :)


PRZED








Gusta się zmieniają, ale sentyment do tego dziadziusiowego mebelka mi pozostał, więc go przemalowałam. Na razie stoi sobie w naszym salonie, ale myślę, że pojedzie z nami do Wawy i możliwe, że stanie w przedpokoju. Tymczasem ustawiłam go tak, żeby nie przeszkadzał i co najważniejsze dosychał, więc tylko do zdjęć coś na nim stoi :)


P0










Może z czasem wymienię mu uchwyty, ale myślę, że i z tymi nie wygląda najgorzej :)
W najbliższym czasie pokażę Wam przerobione krzesła, bo już je prawie skończyłam i już teraz bardzo mi się podobają i nie zamieniłabym ich na nowe ;)


Mam nadzieję, że pogoda nam się poprawi i ten długi weekend będzie piękny i słoneczny. 
Buziaki!
Monika

20 komentarzy:

  1. W bieli prezentuje się cudownie! I masz racje, ja również mam sentyment do tych tzw. "rupieci" , może patrze na nie oczami duszy i sentymentu, ale kocham je nad wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny stoliczek, Ladnie wyglada w bieli, ale i w zieleni mu nie bylo zle.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie wygląda, ale i w zieleni też całkiem całkiem. Po prostu fajny stoliczek!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi się podoba,ładnie mu i w zielonym i w białym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny stoliczek :))
    pozdrawiam
    Sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej mam ten sam stolik uwielbiam go:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Monika fajny ten stolik , można go wykorzystać na wiele sposobów i w wielu wnętrzach...pozdrawiam i zapraszam do mnie Gosia z homefocuss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. To taki klasyk chyba lata 50-te??? Uroczy, w bieli mu do "twarzy".
    Zabieram Cie do moich ulubionych blogow!!!!
    pozdrawiam
    ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze pamiętam to przy malowaniu na zielono odrywałam mu metkę, na której była data produkcji: 1946 rok :)

      Usuń
  9. Stoliczek uroczy.
    Co do "rupieci", to doskonale Cię rozumiem. Też tak mam.
    Często jest tak, że ja coś Kupuję, zostawiam, chomikuję, a mąż po kryjomu wyrzuca:) I ja się nawet nie zorientuję, że tego czegoś nie ma.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny stoliczek, dałaś mu nowe życie, również lubię zachowywać takie starocie z duszą :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo,super! Bardzo mi się ta metamorfoza podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest cudny!!! Oczywiscie bialy naj naj ;) mysle ze super bedzie prezentowal sie na przedpokoju:)) Przesylam spoznione ale prosto z serca urodzinowe zyczenia,po prostu spelnienia marzen:* prezenty urocze, Zestaw lawendowy jest prze,przecudowny,zdradz w jakim sklepie mozna go sobie zakupic,bo chyba sie zakochalam i musze kogos z ojczyzny wyslac na przymusowe zakupy. :/Pozdrawiam baaaarrrdzo wiosennie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za życzenia :) A lawendowy zestaw kupiony w Pepco, też się w nim zakochałam ;)Jeśli Ci zależy to wysyłaj jak najszybciej kogoś, bo w najbliższym mi Pepco już nie ma nic z tych rzeczy poza dwoma wieszakami :( A szkoda, bo mogliby więcej lawendowych przedmiocików mieć.
    Buziaki
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam taki stolik cioci, fajnie go zrobiłąś.papa!

    OdpowiedzUsuń
  15. ślicznie mieszkasz! bajka!

    powiedz mi jak ty malujesz mebelki? miałam raz mozliwosc malowania krzeseł i stołu ale z efektu nie jestem do konca zadowolona. malujesz pedzlem czy walkiem? uzywasz papieru sciernego "przed"?
    pozdrawiam

    paulapearls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję mieszkać jeszcze lepiej, ale na razie czekam na przeprowadzkę. Wtedy będzie dużo więcej bieli i pasteli :) Kiedyś malowałam pędzelkami, teraz maluje nimi tylko trudno dostępne fragmenty. Po pędzelki często robiły mi się takie nie zbyt ładne zlewki nadmiaru farby, które psuły efekt końcowy. Używanie papieru ściernego lub szlifierki - zależy od powierzchni, którą mam malować, ale generalnie używam obu :) Maluję właściwie wyłącznie wałkiem, bo nadmiar farby zostaje w "korytku", świetnie się rozprowadza farbę i co najważniejsze - równomiernie :)
      Buziaki
      Monika

      Usuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)