czwartek, 10 marca 2016

Kuchenne migawki

Powoli widać światełko w tunelu i koniec chorowania, ale kto wie co i kiedy przytarga Mikuś z przedszkola :) Mam takie zaległości w pracach domowych przez te wirusy dręczące dzieciaki, że nie wiem kiedy ja się z nimi uporam. Na razie z całej górki rzeczy wystaje mi tylko czubek głowy ;)
W domu pojawiło się kilka nowości, więc jedyne o co proszę to o czas na zrobienie porządku, potem zdjęć i napisanie posta :) Te wygórowane wymagania często okazują się nie możliwe do zrealizowania ;) Dlatego jak tylko mogłam to zamieniłam czerwień na fiolet i powoli myślę o świątecznych dekoracjach. A na razie kilka kuchennych migawek...




















Udało mi się wykorzystać drzemkę Gabrysi, więc dzisiejszy plan minimum udało się zrealizować - będę walczyć o resztę :)


Miłego popołudnia!
Buziaki!
Monika

poniedziałek, 7 marca 2016

Wcześniejszy Dzień Kobiet

Znów zaginęłam, ale cóż właśnie zaczęliśmy trzeci tydzień chorowania tym razem na tapecie rodzinna jelitówka. Jak się dzielić to wszystkim nawet chorobami ;)
A dziś chciałabym się pochwalić moimi prezentami na to nasze babskie święto :)
Dostałam torbę pastelowych przydasi kuchennych kupionych w Netto.
Jeśli coś Wam wpadanie w oko to koniecznie zajrzyjcie do sklepu, bo warto :)


 











Byłabym zapomniała, że w torbie były jeszcze śliczne metolowe miski i różowe rondelki...



Świąteczne foremki kupione z myślą o dzieciakach.
Mam jeszcze tortownicę, ale ta byłą jakaś taka mało fotogeniczna ;)
Za to ma podwójne dno - ma wkład do pieczenia babek :)




Kochane moje Kobietki!
Z okazji naszego święta życzę Wam dużo uśmiechu i radości.
Żeby Wasi mężczyźni traktowali Was jak królowe każdego dnia.
Żebyście zawsze wierzyły w siebie i w to, że każde marzenia nawet te najbardziej nierealne warto realizować. Każdego dnia czujcie się piękne, kochane i szczęśliwe.

Buziaki!
Monika

wtorek, 16 lutego 2016

Wyniki rocznicowego candy!!!

Przepraszam za ten poślizg z publikowaniem wyników, ale ten czas tak szybko płynie - zwłaszcza jak zajęć nie brakuje :) Nie wiem czy trzeba przypominać, co było do wygrania, ale dla zasady to zrobię...




Biały stoliczek trafi do...




Avrea - serdecznie gratuluję i czekam na kontakt :)
***
Wszystkim dziękuję za tak liczny udział w moim candy.
Pomyślę o kolejnym - może na to nasze babskie święto ;)


Buziaki!
Monika

wtorek, 9 lutego 2016

Walentynkowa czerwień

Bardzo się cieszę, że moje rocznicowe candy tak Wam się spodobało. Chociaż muszę przyznać, że takiej frekwencji się nie spodziewałam :) 

***

W mojej kuchni nadal króluje czerwień, chociaż tak jak wspominałam w poprzednim poście już przebieram nóżkami, żeby coś zmienić :) Może do Walentynek się uchowa, bo co jak co, ale ten kolor pasuje do tego święta ;) Specjalnych planów na ten dzień nie mamy, bo jak dla nas najważniejsze to znaleźć chwilkę czasu dla siebie i po prostu ze sobą pobyć, coś wspólnie zrobić, chociażby zjeść bez pośpiechu :) A Wy macie jakieś plany na 14-tego? 




Czerwone filiżanki to mój zakup sprzed kilku miesięcy - kupiłabym ich więcej gdybym tylko mogła, bo cena 5 zł za sztukę była niezwykle kusząca. Niestety większość z nich miała spore uszkodzenia, a szkoda, bo są bardzo podobne do pewnej dobrze nam znanej marki :)






Konik kupiony na wyprzedaży za całe 8 zł :)










Ostatnio moja mama pozbywała się z domu wielu rzeczy - głównie wyrzucała, więc wszystko co mnie zainteresowało lub miało potencjał do zmian i wszelkich przeróbek przygarniałam z radością. Takim sposobem trafiła do mnie metalowa misa w kwiaty z pokrywką :)




Zimowo-walentynkowa dekoracja w przedpokoju...




Wszystkich, którzy jeszcze nie zdążyli się zapisać na candy serdecznie zapraszam - stolik czeka na nowego właściciela :)


Miłego dnia!
Buziaki!
Monika


środa, 3 lutego 2016

Szarości

Świąteczną czerwień zastąpiła spokojna szarość. Zrobiło się jakoś jaśniej po mimo tego, że za oknem pochmurno i wietrznie. Już przebieram nóżkami, żeby zmienić kolorystykę w kuchni, bo nadal jest u nas czerwono, ale wszystko po kolei. Podobno już taka moja natura, że szybko się nudzę i nie mogę siedzieć bezczynnie tylko potrzebuje ciągle coś robić ;)






Moje najnowsze skorupy - talerze kupione na wyprzedaży w Pepco...


















Nadal nie mogę się nim nacieszyć, a niby to tylko stolik :)
Ma mnóstwo możliwości i zastosowań zwłaszcza, że taca się zdejmuje i można używać jej osobno.
Jeśli takiego szukacie to zajrzyjcie do Netto.








A jeśli w Waszych sklepach go już nie ma zapraszam na moje candy, w którym można go wygrać :)




Miłego wieczoru!
Buziaki!
Monika

poniedziałek, 1 lutego 2016

Candy rocznicowe!!!

W styczniu minęły trzy lata mojego blogowania. To prawda, że ostatnio jest mnie tu mało, ale zaglądam do Was i podziwiam:) W ramach zadośćuczynienia na rocznicowe candy przygotowałam coś wyjątkowego. Sama jestem posiadaczem tego cudeńka raptem od czwartku, więc nie zdążyłam się nim jeszcze nacieszyć. Zresztą sami zobaczcie...










Mam dla Was biały stolik ze zdejmowaną tacą, którą po złożeniu nóg można używać oddzielnie.
I co Wy na to? Może i Wam się spodoba tak bardzo jak mnie. Jeśli tak proszę o spełnienie poniższych wymagań :)


 Aby wziąć udział w Candy należy:

1. Zostawić komentarz pod postem
2. Umieścić poniższy banerek z aktywnym linkiem na swoim blogu
3. Zostać obserwatorem bloga
4. Anonimki proszę o podpisanie się i pozostawienie maila




Zapisy trwają do 14 lutego do godziny 24.

Serdecznie zapraszam!

Buziaki!
Monika

środa, 27 stycznia 2016

Łazienka...

Dziś na tapecie nasza obecna łazienka. Poprzednim razem gdy tu mieszkaliśmy nie zmienialiśmy w niej nic, bo zaraz mieliśmy się przeprowadzać do Warszawy. Tym razem nie wiadomo jak długo będziemy tu mieszkać, a łazienka jak każde pomieszczenie w domu musi spełniać określone funkcje, być praktyczna i bezpieczna w użytkowaniu dla dzieci. Jak wyglądała przed zmianami możecie zobaczyć tu. Łazienka była pierwszym pomieszczeniem które zaczęliśmy ulepszać, ale bądźmy szczerzy cudów nie będzie ;) Płytki nadal pozostaną te same, chociaż nie powiem, że nie marzy mi się pomalowanie ich :) Jedyne co mnie martwi to podłoga, bo oczywiście można ją przemalować, ale czy to się sprawdza kiedy mamy tam zamontowane ogrzewanie podłogowe? Tego jeszcze nie wiem, ale postaram się to jakoś sprawdzić. A druga rzecz, która mnie martwić to czas utwardzania 21 dni :) Zobaczymy co z tych moich pomysłów wyniknie ;) Kolor płytek jest tak trudny i w dodatku w te urocze mazajki, że ciężko w ogóle coś do tego dopasować, więc na razie używam tego co mam i udaje, że płytki są miętowe:) Jeśli widzieliście już poprzedni wygląd łazienki to czas pokazać obecny, ale ostrzegam, że zachwytów to ona nadal nie budzi :)




W łazience brakowało półek i miejsc do przechowywani kosmetyków oraz chemii. Do tej  pory jedyną półką był "słupek" kupiony w trakcie naszego poprzedniego bytowania w tym mieszkaniu.
Z racji tego, że mieliśmy się szybko przeprowadzać nie kupowaliśmy nic więcej, ale tym razem nie wiem jak długo będziemy tutaj mieszkać, więc trzeba było wprowadzić jakieś ulepszenia. I tym razem zdecydowaliśmy się na jak najtańsze opcje. Zamontowaliśmy otwarte półki, zmieniliśmy oświetlenie, wymieniliśmy też wcześniejszy zestaw łazienkowy (biały plastikowy) na czarne metalowe dodatki, które nawiązują do wsporników. Największym wydatkiem była zmiana zlewu, na mniejszy, ale z szafką pod spodem. Nad zlewem zamiast poprzedniego lustra zawisła szafka, która kryje w sobie najczęściej używane kosmetyki. Aby jakoś ujednolić meble we wszystkich szafkach zamontowaliśmy jednakowe czarne gałki.










A tak prezentuje się z szerszej perspektywy...









 Tak jak wspominałam nie powala swoim wyglądem, ale chociaż poprawiła się jej funkcjonalność.
Niedawno udało mi się kupić dozownik do mydła - urzekł mnie jego wygląd i cena - 4,99 :)




W planach mam jeszcze przemalowanie karnisza na czarno, żeby lepiej pasował do całości. Może z czasem pojawią się inne kolory dodatków, a na razie zużywam to co mamy w zapasach :)

***
U nas powoli kończą się ferie. Po śniegu nie ma nawet śladu - całe szczęście, że udało się w poniedziałek ulepić bałwanka :)




A to nasza już roczna Gabrysia :)






A to moja ruchliwa dwójka dzieciaków ze mną na jednym zdjęciu - możecie mi wierzyć, że to niebywałe osiągnięcie ;)




Czuję się jak pełnoetatowa pielęgniarka - ciągle podaje jakieś leki :)
Tym razem również choruje z dziećmi, ale jakoś bardziej odczuwam gorączkę oraz bóle mięśni i stawów - wniosek starość nadciąga ;)

***

Już dziś zapraszam na kolejnego posta a w nim candy rocznicowe :)


Buziaki!
Monika