piątek, 8 listopada 2013

Bożonarodzeniowe Candy

Zgodnie z obietnicą zapraszam do udziału w moim świątecznym candy.
Uwielbiam Boże Narodzenie i nie potrafię obojętnie przejść obok tych cudownych ozdób - muszę chociaż postać i na nie popatrzeć :) Te święta mają w sobie ten wyjątkowy klimat, na który czekam cały rok. Dzięki prowadzeniu bloga poznałam tyle cudownych osób, że najchętniej wysłałabym prezenty do wszystkich - jak wygram w totka, albo spadnie mi na głowę walizka pieniędzy obiecuję tak zrobić ;) Dlatego przygotowałam dla Was małe cukieraski. Mam nadzieję, że znajdą nowego właściciela i pomogą choć trochę stworzyć świąteczny klimat w domu.
A wyglądają sobie tak :)










Nowego właściciela szukają: 3 puszeczki, ściereczka i 200 sztuk foremeczek :)
A kto wie może i jakaś niespodzianka do tego dojdzie ;)


 Aby wziąć udział w Candy należy:
1. Zostawić komentarz pod postem
2. Umieścić poniższy banerek z aktywnym linkiem na swoim blogu
3. Zostać obserwatorem bloga
4. Anonimki proszę o podpisanie się i pozostawienie mail




Zapisy trwają do 6 grudnia do godziny 24.


Zapraszam serdecznie!
Buziaki!
Monika

Wygrane candy :)

Już jakiś czas temu wygrałam cukieraski u Beatki.
Cięgle nie było czasu zrobić im zdjęcia jak już do mnie dotarły. A w ogóle Beatka napisała mi nawet list :)
Wszystko mi się strasznie podoba i właściwie już ma swoje miejsce, ale o tym przy innej okazji ;)
Zdradzę tylko, że dotarł do mnie regał, który sobie zamówiłam, niestety w transporcie się uszkodził, więc muszę go trochę naprawić, ale co tam ważne, że wreszcie będzie gdzie rzeczy odłożyć :)

A to moje cudeńka :)








Dziękuję Ci Beatko za tak cudne prezenty, ale zwłaszcza za możliwość poznania Cię :)


W następnym poście to ja zaproponuję małe cukieraski - tym razem związane ze zbliżającymi się świętami :)

Miłego weekendu!
Buziaki!
Monika

czwartek, 7 listopada 2013

Wreszcie mam...

stolik w naszym kąciku jadalnianym w kuchni :)
Oj zeszło mi, bo mimo tego, że blat był to jednak jak się ma wizję nóg do niego, to bez szans na kupienie gotowych, bo oczywiście żadne nie pasują ;)
A te wymarzone zrobił mi mąż Izy i to był jeden z powodów naszej sobotniej wizyty u nich :)
A Izunia nawet mi go pomalowała, chociaż w transporcie się pobrudził i musiałam go odświeżyć, ale co tam ważne, że wreszcie mamy przy czym usiąść i zjeść jak należy :)
Teraz stolik wygląda dokładnie tak jak chciałam, no poza gałką do szuflady, którą zmienię jak tylko dostanę nowy budżet na wydatki domowe ;) 
Stolik jest malutki, bo blat ma wymiary 60 na 80 cm, ale większy nie zmieściłby się w naszym kąciku.
Grześ skręcał go wieczorem, więc już było szans na wiercenie w ścianach, ale może dziś się uda zamontować wieszaczki. Chciałam jakoś to poustawiać, ale Mikusiowi podoba się tak i ja przestawiałam, a on dokładał to co uważał za stosowne :) A najlepsze jest to, że uznał szufladę w stoliku za swoją i schował tam swój najcenniejszy sprzęt - wkrętarkę ;) Co jakiś czas sprawdza czy nadal tam jest :)
A na razie kącik prezentuje się tak.










Nogi ze skrzynią zaraz po produkcji ;)




W oczekiwaniu na montaż blatu ;)




A tak  prezentuje się razem z blatem :)




Na dziś tyle :) Dziękuję za to, że do mnie zaglądacie :)
A teraz jak mam stolik to zapraszam na kawkę lub herbatkę :)

Miłego dnia!
Buziaki!
Monika

środa, 6 listopada 2013

Weekendowe spotkanie

Ostatni weekend obfitował w dużą ilość pracy, ale udało nam się znaleźć czas na spotkanie z Izą i jej rodziną. Był ku temu powód natury meblowej, ale o tym w następnym poście ;)
W poniedziałek dziecko mi się rozchorowało, więc czasu jak na życzenie.
Zdjęcia pstrykałam w przerwach między jednym kichnięciem a drugim :)
Iza to wspaniała osóbka. Takie przyjecie przygotowała, że mój Grześ się śmiał, że jak spróbujemy wszystkiego to do samochodu będą nas toczyć :) I jak już wracaliśmy to powiedział, że następnym razem musimy się spotkać same gdzieś na mieście, żeby się wygadać, bo on coś tak czuje, że mimo że nam się buzie nie zamykały to i tak mało pogadałyśmy ;) Aż mu rację przyznałam :) A szczytem wszystkiego to było jak Iza dała mi prezent, a raczej prezenty. No i na odchodne paczkę z jedzeniem, w tym pyszny chleb, który upiekła.
A takie cuda dostałam...

Dwie niebieskie miseczki, solniczka i pieprzniczka i drugi w mojej kolekcji talerz emaliowany :)




A do tego dwie podstawki na jajko i śliczne serwetki :)




Cudna deseczka z babeczkami to drugi przedmiot zrobiony przez Izunię :)
Ja jej ciągle powtarzam, że ma talent, ale mnie nie słucha ;)




Emaliowany dzban - oczywiście o takim marzyłam :)




I pyszną nalewkę produkcji Izy :)




Same cudeńka :) 
Dziękuję Ci Kochana za wszystko :)
No ja Izie też kupiłam kilka drobiazgów i całe szczęście, bo dopiero byłoby mi głupio jakbym dostała te prezenty :) Postaram się dziś ogarnąć zmiany w kuchni, bo już sama się nie mogę ich doczekać :)


Buziaki!
Monika





środa, 30 października 2013

Życie na dwa domy nie jest złe :)

Czasem w komentarzach pojawiają się pytania jak sobie radzi mój mąż z tymi wszystkimi pastelami i różowościami dookoła :) Otóż radzi sobie całkiem dobrze. Zawsze mi odpowiada, że to mnie ma się podobać :) Posiadanie naszego wcześniejszego domku na wsi daje mu możliwość przynajmniej co jakiś czas obcowania w bardziej żywych barwach. 
Któregoś razu Grześ przywiózł "spadkowe" obrazy. Mnie się za bardzo nie podobały, żeby nie powiedzieć wcale, więc dobre sześć miesięcy przeleżały w szafie, ale to ciągłe uważanie na nie żeby ich nie uszkodzić zaczęło mi już przeszkadzać. I postawiłam mu warunek, że albo coś z nimi zrobi "czytaj zawiesi", albo ja je sprzedam :) Oczywiście próbował mi wmówić że będą pasowały w naszym warszawskim M, bo przecież w przedpokoju mamy szare ściany ;) Dlatego pozwoliłam mu je zawiesić w mieszkaniu na wsi - muszę przyznać, że nawet nieźle wyglądają :)


Na miejscu sztucznej kompozycji zawisł jeden z nich, a drugi znalazł swoje miejsce na ścianie koło okna.








Kwietniki zrobił nieżyjący już dziadek Grzesia - w jego domu znaleźliśmy całe pudło takich gotowych cudeniek. Dla mnie są wyjątkowe, bo nie możemy już skorzystać z talentu dziadka, który był samoukiem w wielu dziedzinach.












A ten obraz to już jest mój ;) Kupiłam go po zajęciach, których tematem były drzeworyty,
co prawda nie jest to oryginał, ale i tak mi się strasznie podobał :)






A już po naszej przeprowadzce do naszego zeszłorocznego kota przybłędy - Ryśka - dołączyła kotka z małym kociakiem :) Swoją drogą wygląda na dziecko Ryśka, bo widać pewne podobieństwo, więc czasem jest Juniorem, a czasem Skarpeciarzem - bo na łapkach ma białe skarpetki ;) 
Zdążył się już przyzwyczaić do wizyt Mikusia i czasem pozwala mu się nawet złapać :)






Na weekend jedziemy na wieś, więc znów będzie szansa na zabawę ze zwierzętami :)

Buziaki!
Monika 

poniedziałek, 28 października 2013

Dekoracyjne szyjątka

Czas mi tak szybko leci, że nawet nie wiem kiedy weekend minął.
W piątek doszła do mnie paczuszka od Ewy, która jak się okazało w jednym z jej postów mieszka w Kielcach, czyli bardzo blisko moich rodzinnych stron. Ten świat blogowy jest naprawdę strasznie mały ;)
Ewa uszyła Mikołajkowi literki, z których można ułożyć jego imię w kilku wersjach, a w prezencie zrobiła mu żaglówkę z jego imieniem :)










Z ostatniej wyprawy do Ikei wróciliśmy ze stolikiem i krzesełkiem dla Mikołajka. Dokupiłam mu też czerwoną latarenkę.
 A czerwona pufa głównie służy dla mnie - ja nie mam tyle odwagi co Grześ, żeby siadać na tym Mikusiowym krzesełku ;)




A to już szczęśliwy posiadacz nowych "akcesoriów" :)
P.S. Dla nie wtajemniczonych ten mały łobuz pięć minut po tym jak rozpakowałam paczkę zepsuł literkę "Ś" - dlatego jest mniejsza od reszty ;)










Sobie też coś zamówiłam ;)
Literki z napisem HOME, który ma być dekoracją w przedpokoju, ale prace nad tym kawałkiem naszego M ciągle trwają ;)




Piękna poducha będzie ozdobą kanapy w salonie - na razie "kibluje" w szafie, bo Mikuś bardzo chce ją mieć :)




A w prezencie dostaliśmy jeszcze serduszka i to oboje z Grzesiem - nie załapały się na zdjęcia, bo Mikuś za nic nie chciał ich oddać :)

Jeszcze raz dziękuję Ewuniu!
Ta bardzo zdolna osóbka zaczyna sprzedawać cuda, które tworzy, więc warto zajrzeć na jej bloga.

Miłego tygodnia!
Oby było dużo słoneczka :)
Buziaki!
Monika

czwartek, 24 października 2013

Morskie opowieści

Powoli upiększam pokój Mikołajka - chciałabym żeby wyglądał jak pokój dla dziecka, bo jak na razie oprócz zabawek nic o tym nie świadczyło :)
Zamówiłam u pewnej zdolnej osóbki kilka marynistycznych ozdóbek.
Asia uszyła Mikusiowi śliczne dekoracje, które teraz zdobią jego pokój.


Czerwone serducho ozdobiło kotwicę 






W pokoju pojawiły się dwie półeczki, które służą jak "baza" do dekorowania :)
Obok girlandy uszytej przez Ewunie swoje miejsce znalazły nowe szyjątka - kotwica z rybkami, konik morski, krabik, dwie rozgwiazdy oraz śliczny mały miś :)






A to dowód na to, że nawet jak robię zdjęcia to synuś jest ze mną :)
Co prawda udało mi się go złapać i wsadzić do łóżka, ale i tak wchodził mi w kadr za każdym razem ;)




Dla siebie zamówiłam ślimaka - jak go zobaczyłam na blogu u Asi to się zakochałam i teraz mam swojego :)






Teraz czekam na paczuszkę od kolejnej zdolnej Ewci dzięki, której pokój Mikołajka będzie jeszcze ładniejszy :)


Buziaki!
Monika