środa, 6 listopada 2013

Weekendowe spotkanie

Ostatni weekend obfitował w dużą ilość pracy, ale udało nam się znaleźć czas na spotkanie z Izą i jej rodziną. Był ku temu powód natury meblowej, ale o tym w następnym poście ;)
W poniedziałek dziecko mi się rozchorowało, więc czasu jak na życzenie.
Zdjęcia pstrykałam w przerwach między jednym kichnięciem a drugim :)
Iza to wspaniała osóbka. Takie przyjecie przygotowała, że mój Grześ się śmiał, że jak spróbujemy wszystkiego to do samochodu będą nas toczyć :) I jak już wracaliśmy to powiedział, że następnym razem musimy się spotkać same gdzieś na mieście, żeby się wygadać, bo on coś tak czuje, że mimo że nam się buzie nie zamykały to i tak mało pogadałyśmy ;) Aż mu rację przyznałam :) A szczytem wszystkiego to było jak Iza dała mi prezent, a raczej prezenty. No i na odchodne paczkę z jedzeniem, w tym pyszny chleb, który upiekła.
A takie cuda dostałam...

Dwie niebieskie miseczki, solniczka i pieprzniczka i drugi w mojej kolekcji talerz emaliowany :)




A do tego dwie podstawki na jajko i śliczne serwetki :)




Cudna deseczka z babeczkami to drugi przedmiot zrobiony przez Izunię :)
Ja jej ciągle powtarzam, że ma talent, ale mnie nie słucha ;)




Emaliowany dzban - oczywiście o takim marzyłam :)




I pyszną nalewkę produkcji Izy :)




Same cudeńka :) 
Dziękuję Ci Kochana za wszystko :)
No ja Izie też kupiłam kilka drobiazgów i całe szczęście, bo dopiero byłoby mi głupio jakbym dostała te prezenty :) Postaram się dziś ogarnąć zmiany w kuchni, bo już sama się nie mogę ich doczekać :)


Buziaki!
Monika





28 komentarzy:

  1. Piekne rzeczy otrzymałaś do Swojej kuchni. Cudownie, że tak wspaniale spedziliscie czas.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, no i rację muszę przyznać Grześkowi, musimy to powtórzyć tym razem same:). I skosztować jeszcze innej mojej nalewki:). A Ty to dopiero robisz prezenty, a przepraszam za te roladki i nie przesadzaj tak, tylko troszkę naszykowałam i myślę że spokojnie wtoczylibyście się do samochodu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i talentu to ja nie mam, ale ciągle się dokształcam:)

      Usuń
    2. No właśnie wtoczyliście to jest dobre określenie :) To i ja dziękuję :)

      Usuń
  3. Piękne prezenty :)
    czarnamyszka1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Sliczne skarby:)) idealne do Twojej pięknej kuchni.zdrowka dużo dla Syneczka.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje, bo wszyscy się wtedy męczymy :)

      Usuń
  5. No to sobie dziewczynki dogadzacie:))) Piękne prezenty dostałaś, cały worek Mikołajowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Mikołaja to już mi się Iza odgrażała jakąś paczką :)

      Usuń
  6. Gratuluję miłego spotkania i cudnych prezentów:) Widać, że prosto z serca:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie owocne spotkania :)
    Prezenty dostałaś wspaniałe, dzbana to ci szczerze zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzban jest piękny i ma całą masę zastosowań :)

      Usuń
  8. Piękności :)))
    Pozdrawiam serdecznie i zdrówka Wam życzę

    OdpowiedzUsuń
  9. potwierdzam - ma talent :) piękna ta babeczkowa deseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super skarby! bardzo ladna deseczka z babeczkami:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale u Ciebie pięknie pastelowo. Zapraszam do mnie na Candy http://szafa4drzwiowa.blogspot.com/2013/11/candy-na-dzien-dobry.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale cudne prezenty,fajne takie spotkania:)A ja tak marzę o takim dzbanku emaliowanym:)))Pięknie,pastelowo u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. U Ciebie ,tak milo w tej kuchni.i ta nelewka,mniam:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. wow ile podarków! same cudeńka:))) super, że się tak spotkałyście! dlatego ja jestem zdania, że blogowe znajomości bardzo często później można przerodzić w te spotkania, które uwielbiam! :) super!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładne rzeczy owszem, ale ja znowu pomarudzę - za duzo tego, za szybko... Zaglądam tu juz od pewnego czasu, tak trochę chyba z ciekawości w jakim kierunku to urządzanie pójdzie - w takim tempie gromadzenia, nawet rzeczy ładnych, cięzko usłyszeć samego siebie. Wydaje mi się, że cały smaczek polega na wyszukiwaniu wyjątkowych przedmiotów, na mozolnym wypełnianiu półek, a Ty poprostu gromadzisz jak leci - bo ładne, bo w kwiatki, bo pastelowe... Mniej znaczy więcej. Naprawdę.
    pozdrawiam, Mia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zaglądasz do mnie, ale chyba coś nie uważnie czytasz :) To co widać w poście to są prezenty i jak zwykle to bywa prezenty się dostaje a nie kupuje jak leci :) Jeszcze nigdy nie kupiłam czegoś bo jest ładne, w kwiatki lub pastelowe - owszem to też ważne, ale musi mieć funkcję praktyczną, bez tej przedmioty są dla mnie bezużyteczne. Ja się bardzo dobrze odnajduję w swoim świecie i nie czuje się przytłoczona ani zawalona przedmiotami i wszystko co kupuje jest wybrane tak by stanowiło jakąś całość z resztą. A gromadzenie jak leci polega na czymś zupełnie innym :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Taki dzban emaliowany stał u mnie w domu. Niestety zaginął gdzieś...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)