czwartek, 12 grudnia 2013

Świąteczne porządki

Tegoroczne święta są dla nas wyjątkowe, bo będą to pierwsze święta w naszym białym domku. Co prawda na święta pojedziemy w nasze rodzinne strony, ale dekorowanie naszego m trwa :)
Wczoraj kurier przywiózł nam choinkę - zdecydowaliśmy się jednak sztuczną - wydaje się to słuszne patrząc po tym jak długo mój wieniec adwentowy przeżył przy Mikusiu :) W poniedziałek zaczęliśmy montować rolety i we wtorek były już w każdym oknie. Dlatego wczoraj postanowiłam umyć okna. W naszym wypadku to straszna męczarnia, bo myłam je trzy godziny! Grześ powiedział, że nie potrzebnie tracę czas, bo i tak zaraz będą brudne eh... Normalnie powinnam maks godzinkę je myć, ale z racji naszych nieotwierających się okien i konieczności mycia szczotką na teleskopowej rączce plus wychylanie się przez jedyne otwierające się okno - dało efekt umytych okien i styranej na maksa Moniki :) I teraz jak bym dorwała tego architekta, który nie dość, że wymyślił balkony z podestem, który jego zdaniem nie jest "ciągiem komunikacyjnym" - niech to dziecku wytłumaczy i te "cudne" okna to bym go chyba udusiła a już na pewno kazał mu je myć ;)
Najpierw będą zdjęcia z przed wczorajszej akcji wielkiego mycia okien :)
Tak jak wspominałam do tej pory nie dorobiliśmy się stołu - na razie jego substytutem jest biurko pamiętające jeszcze czasy mieszkania w akademiku ;)










W tym tygodniu z weekendu znów wrócimy z gałązkami, bo jeszcze kilka rzeczy muszę zrobić. A dziadziuś przyniósł mi wtedy gałązki jeszcze z szyszkami i mówi do mnie oderwij sobie, bo to będzie brzydko wyglądać w wazonie :) A ja mu, że nie zamierzam, że takie są cudne i nic obrywać nie będę - powinnam się przyzwyczaić do tych zdziwionych spojrzeń :)












 W tle widać rozebrany niemal do końca wieniec adwentowy - musiałam go zminiaturyzować i teraz już nie budzi takiego zainteresowania :) W dodatku zaczął bardzo podsychać, więc mam nowy stroiczek. A tak wygląda nasz pokój po umyciu okien i zawieszeniu nowych firaneczek...










Jakoś przytulniej się zrobiło. Zauważyłam, że wszystkie mamy problemy ze światłem naturalnym przy robieniu zdjęć - dziś próbowałam bez lampy i wychodziły strasznie ciemne, to się poddałam i włączyłam flesz. Pewnie nie doczekałabym się na słońce :)
We wtorek wysłałam wszystkie paczuszki z nagrodami do dziewczyn. Pakowałam je grubo po północy i bardzo chciałam napisać do każdej karteczkę z życzeniami - żebyście widziały jak ja bazgrolę o 1szej w nocy ;) No ale cóż jak moje dziecko chodzi ostatnio spać praktycznie o 24 to jestem bez szans na zrobienie czegokolwiek wcześniej :) 
A i muszę się pochwalić - wygrałam candy zorganizowane przez Anię na jej cudownym blogu!
Głupi to ma jednak szczęście ;) Jak tylko paczuszka do mnie dotrze, bo będzie jechać aż z Norwegii to się pochwalę prezentami :)


Buziaki!
Monika

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wyniki Bożonarodzeniowego Candy!

Dziękuję Wam za życzenia dla Mikusia - każde mu przeczytałam i buziakowałam jak należy, więc był w siódmym niebie ;) A tak w ogóle to jesteście jedyne, które uważają, że jest podobny do mnie :)
Jak ktoś go widzi zwłaszcza razem z tatą, to zawsze słyszymy, że cały tatuś :)
Nie przedłużając dziś wreszcie udało mi się przeprowadzić losowanie, co prawda nagroda główna jest jedna, ale z racji tego, że do udziału w moim candy zgłosiło się was tak dużo, bo aż 184 - postanowiłam wylosować jeszcze 3 nagrody pocieszenia oraz nagrodzić jedną osobę za komentarz, który mnie rozbawił do łez :)


Nagroda główna pojedzie do...




attea atea, czyli Beatki z bloga Smak życia
Beatko wygląda na to, że udało Ci się utrzeć nosa Ewie ;)

***

Nagroda za najśmieszniejszy komentarz pojedzie do...

Slonki, czyli Madzi z bloga 6 rano w Migotkowie - a będzie to...

***



Mam nadzieję, że nagroda specjalna się spodoba i obędzie się bez kaloryfera ;)

***

Nagrodami pocieszenia są ...

Dwa zestawy foremek - idealne do świątecznych wypieków :)




A ich nowymi właścicielami są...

Lajla z bloga Lukrowana biżuteria
oraz

***

Zestaw foremek do babeczek - taki sam jak w głównej nagrodzie :)
Pojedzie do...



Margarites

A tutaj dowód potwierdzający losowanie:



Wszystkich bardzo proszę o kontakt na maila i podanie adresu - jak się pośpieszycie paczki pojadą do Was najpóźniej jutro :)

Wszystkim bardzo dziękuję za udział w moim candy.
Taka ilość zgłoszeń mnie zaskoczyła i bardzo się cieszę, że tyle z Was zechciało zostać ze mną na dłużej :)
A już dziś zapraszam na kolejne candy - tym razem rocznicowe, które rozpocznie się już w nowym roku dokładnie w pierwsze urodziny mojego bloga :)

Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajek

Dzisiejszy dzień jest dla nas bardzo szczególny i to nie ze względu na szalejącą za oknem pogodę :) Dwa lata temu właśnie 6 grudnia urodził się nasz Mikołajek :) Mimo moich starań nie udało się przesunąć pojawienia się naszego synka na świecie o jeden dzień a zabrakło tylko i aż 2,5 godziny ;)
A ponieważ od samego początku wybraliśmy mu takie imię to już został Mikołajkiem i tym sposobem ma wszystko w jednym dniu :) A tak wyglądało nasze szczęście...























Mikołajek uwielbia zwierzęta. Jego ulubiona bajka to Baranek Shaun mógłby ją oglądać godzinami. Dlatego niedawno kupiliśmy mu pluszowego baranka, który stał jego największym przyjacielem i towarzyszem w czasie snu. Zdjęcia zrobione dosłownie przed chwilą - Mikuś i jego beee zasneli po jedzeniu :)








Nie wolno dotykać baranka jak śpi, bo Mikuś czuwa nad jego snem. Wieczorami mu opowiada bajki, bo beee ma problemy ze snem ;) Przykrywa go kocykiem, tuli i głaszcze - jednym słowem kocha swojego pluszowego przyjaciela :)

Mam nadzieję, że uda nam się jakoś dojechać na wieś, bo tam będą urodzinki Mikusia, ale ta pogoda mnie przeraża. W dodatku coś się stało z prądem i mamy tylko w gniazdkach w kuchni - w sumie to i tak dobrze, ale jak się zacznie ściemniać będzie ciężko jak nie naprawią.
Dziś kończy się moje świąteczne candy, jego wyniki z racji braku internetu na wsi ogłoszę w poniedziałek i we wtorek cukieraski pojadą do nowego właściciela. 

Miłego weekendu! Z mniejszą ilością wiatru :)
Buziaki!
Monika




środa, 4 grudnia 2013

Adwentowy wieniec

W tym roku po raz pierwszy w naszym domu mamy dekoracje adwentowe - kalendarz i wieniec :)
Wspominałam, że wysłałam dziadziusia po gałązki między innymi po to, żeby mieć z czego wyprodukować wianek. Stelaż miałam gotowy - taki słomiany, dzięki czemu cała konstrukcja jest bardzo stabilna.
W naszych rodzinnych domach nigdy nie było adwentowych dekoracji, więc te są moim debiutem w tej kwestii :) A wyszedł mi tak...
















Szkoda, że na zdjęciu nie można poczuć tego obłędnego zapachu :) 
Jak na pierwszy raz nie jest źle. Może niedługo dorobimy się stołu w pokoju, to choć na chwilkę położę go na nim :) Niestety przez Mikusia będę musiała go przerobić i postawić na komodzie i zrobić nową dekorację adwentową :) Pierwsze co zrobił to sprawdzał trwałość bombek rzutami o ścianę i podłogę :)


Dziękuję za te cudowne komentarze pod ostatnim postem :)
Buziaki!
Monika

wtorek, 3 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy

Na przekór panującym u nas w domu pastelom w pokoju Mikusia z racji marynistycznych klimatów są ciemniejsze i bardziej zdecydowane kolory. Dlatego na święta w jego pokoju dominować będzie czerwień :)
Z ubiegłorocznych wyprzedaży wyniosłam kilka drobiazgów w tym kalendarz adwentowy, który w tym roku idealnie wpasował się w klimat Mikusiowego pokoju. I pomyśleć, że jak je kupowałam to z zamiarem oddania ich komuś w prezencie :) W ogóle mamy dylemat co z choinką, bo niestety przy naszym dziecku o szklanych bombkach to możemy pomarzyć, tak samo jak o żywym drzewku. Za sztuczną choinką przemawia też fakt, że na święta jedziemy na wieś gdzie jest cała nasza rodzina i szkoda byłoby żeby uschło, bo u nas jest naprawdę ciepło w domu, nawet jak ogrzewanie jest wyłączone. Dlatego powoli zajęłam się przywiezieniem lasu do nas :) Poprosiłam mojego dziadziusia o przyniesienie mi kilku gałązek i oczywiście mam ich więcej niż chciałam. W sumie u nas to las na polu rośnie i to dosłownie, więc nie trzeba za daleko iść ;) Muszę też się pochwalić, że właściwie skończyłam już kompletowanie prezentów świątecznych dla rodziny :) Ulżyło mi zwłaszcza, że w najbliższy weekend mamy urodziny Mikusia, który 6 grudnia kończy dwa latka i nie bardzo miałabym kiedy biegać po sklepach w poszukiwaniu prezentów. W ogóle to przez cały rok coś kupuję i zawsze w domu mam jakiś drobiazg na prezent, dzięki czemu nawet jak mnie jakaś okazja zaskoczy, to zawsze mam coś pod ręką ;)
A tak prezentuje się pokój Mikołajka w bardziej świątecznej odsłonie...




























Kupiłam Mikusiowi dwie książeczki o tematyce świątecznej - w sumie to bardziej dla siebie, bo już nie mogłam wytrzymać, żeby jakiejś nie wziąć. Ciągle czekamy na etap kiedy będzie zainteresowany, że mu czytamy, chociaż już jest lepiej, bo czasem usiądzie z nami i ogląda obrazki :)
A ja coraz bardziej jestem przekonana, że mi się aparat psuje, bo jak nie błąd karty to nie można za nic ostrości złapać eh... Trzeba będzie pomyśleć o czymś nowym ;)

Miłego dnia!
Buziaki!
Monika