czwartek, 21 listopada 2013

Kilka nowych drobiazgów

Witam wszystkie nowe obserwatorki :) 
Bardzo się cieszę, że moje candy się Wam spodobało, chociaż muszę przyznać, że liczba chętnych mnie zaskoczyła :) Mam już na to pewne rozwiązanie, ale o tym dowiecie się po losowaniu ;)
Ostatnio nie mam zupełnie czasu na zajmowanie się domem. Weekendy spędzamy na wsi, a ja głownie w szpitalu u taty. Na początku listopada udało nam się go przetransportować do Polski. 
Niestety nadal wymaga leczenia a zwłaszcza rehabilitacji. Na razie oswajamy się z opieką nad nim -  nie jest to łatwe, bo trzeba uważać na wszystko. Po cichu liczymy, że ta rehabilitacja pomoże - niby już jest postęp, bo zaczyna mówić i powoli mija niedowład prawej strony eh...
I takie mam weekendy, że rano pędzę na zakupy a potem do szpitala. Powoli zaczęłam kupować świąteczne prezenty, ale to i tak za późno, bo zwykle o tej porze miałam już gotowe :)
Oprócz szukania jakiś prezentów, to najczęściej kupuje coś tacie - bo w ciągu tygodnia moja mama prawie nie wychodzi ze szpitala i nie ma czasu szukać odpowiednich skarpetek czy ubrań, nie wspominając  poduszkach i kocach, które są bardzo potrzebne. A na dodatek Mikuś zaczął wczoraj gorączkować i nie wiemy dlaczego - wieczorem temperatura poszybowała prawie do 40 stopni. Dziś ma mniejszą, ale też bez rewelacji a innych objawów brak. No nie będę już Was tym zanudzać tylko pokażę co przy okazji takich wypadów upolowałam dla siebie :) Od razu uprzedzam, że tego nie kupiłam w jeden weekend - uzbierało mi się tego trochę, bo jakoś nie było okazji żeby się pochwalić :) To po kolei.


W kąciku z regałem pojawił się obrazki, kule bukszpanu i wieszaczki...
Co prawda na jednym z nich zawiesiłam zegarek, ale coraz częściej myślę, żeby zawiesić go bezpośrednio na ścianie, bo już sprawdziłam, że to całkiem dobre miejsce na niego - świetnie widać godzinę jak się leży na łóżku :P 





W łazience pojawił się wieszak na ręczniki - oczywiście nadal nie mam uchwytu na papier toaletowy i oświetlenia nad umywalką, ale co tam ;) A wieszak z przeznaczeniem do kuchni wylądował w łazience, ale jak po przymierzałam go w innych pomieszczeniach to też pasował ;)






Udało mi się kupić też kilka świątecznych drobiazgów do pokoju Mikusia - w końcu to pokój dziecka :)
Od razu napiszę, że poszewka była kupiona w Tesco. Metalowy reniferek, a może łoś w Jysk, a samolotowe zawieszki w Home&You. 










 W popularnej drogerii na R drukowałam zdjęcia dla taty do ćwiczeń z logopedą, a że to trwało, to pokręciłam się i znalazłam takie cuda :)




Mam też gałkę, a raczej gałki do stolika i półeczki, którą staram się skończyć. A to wszystko dzięki Malwince z bloga madebymalii. Ta cudowna osóbka zaproponowała mi zakup gałeczek, a w paczuszce od niej znalazłam jeszcze cudne podkładeczki :)






Zostałam też szczęśliwą posiadaczką kubka w gwiazdki :)




W pokoju Mikusia pojawił regalik -  latarnia morska. Co prawda na razie nadal stoi pusty, ale z czasem będzie to regalik, na którym będą przybory do pisania i rysowania.






Za całe 6 zł kupiłam mu worek - będzie jak znalazł na rosnącą liczbę klocków :)




W markecie budowlanym - Praktiker - kupiłam kilka chodniczków. Bardzo przypominają mi te z domu babci, które zrobiła jeszcze jej mama. 












Jak dotrwałyście do końca to należy Wam się wynagrodzenie za doznane krzywdy ;)
Post wyszedł dłuższy niż przypuszczałam, ale nie wiem kiedy znowu będzie chwila na cokolwiek - bo jak mały choruje to na nic czasu nie ma :)

Dziękuję Wam za każdy komentarz jaki po sobie zostawiacie.
Buziaki!
Monika



.


piątek, 15 listopada 2013

Biały regalik

Ciągle brakuje nam kilku mebli, bo przecież nie da się wszystkiego kupić na raz :)
Nie wspominając już o tym, że nie ma takich jakie bym chciała kupić - te kreatywne wizje wyglądu mebli naprawdę przeszkadzają w zakupach ;) Długo szukałam regału, pasującego do mebli, które już mamy i znalazłam właściwie idealny - gdyby był o jedną półkę wyższy byłby idealny :) Skusiłam mnie jego cena, bo w stosunku do innych mebli była bardzo przystępna, a w dodatku na moją prośbę sprzedawca zamalował dekoracje zrobione techniką decoupage i pomalował na biało tył regału.
Niestety w czasie transportu się uszkodził i wymagał napraw.
Pani od której go kupiłam podpowiedziała mi co i jak zrobić - chociaż i tak zrobiłam po swojemu ;)
Po wieczorze napraw regał prezentuje się tak...






A tak już z moimi gratami - może nie jest to do końca idealne, ale jak na razie nie jest źle :)
Zresztą mieszkam tu dopiero trzeci miesiąc, więc moje M nie może się równać z mieszkami, nad którymi niektóre z Was pracują od lat :)
Na regale stoją moje pastelowe wianki - szkoda mi było farby, którą malowałam koszyki, a że miałam w domu wianuszki to je pomalowałam. Teraz szukam koszyka, w którym mogłyby sobie leżeć :)






Szkoda, że to piękne słoneczko tak krótko świeciło :)




Na zdjęcie załapał się wreszcie mój nowy zegar -  czekam aż mi go Grześ zawiesi, bo Mikuś cięgle go nosi i słucha jak tyka, a ja się boje, że takiego zainteresowania to on nie przeżyje ;)








Sklep z owadem ciągle mnie zaskakuje - tym razem poszewkami i kocami w norweskie wzory.
Wczoraj przed pracą Grześ pojechał kupić mi 4 poszewki i 2 kocyki, a jak wrócił to okazało się, że kupił 14 poszewek i 4 kocyki :) Stwierdził, że to na wypadek jakby mi się jakieś koncepcje pozmieniały, albo chciałabym dać komuś na prezent :) Strasznie go za to kocham, że mnie tak rozpieszcza i rozpuszcza ;)
A swoją drogą zauważyłam, że mój mąż wychowany w domu, w którym mieszkanie ma pełnić tylko swoje funkcje, a jego wygląd w zasadzie nie jest istotny, zaczął zwracać uwagę na to jak wyglądają mieszkania i domy innych osób. Bardzo mnie to cieszy :)
A to już moje norweskie łupy - nawet nie rozpakowane i z metkami, bo koniecznie musiałam im zdjęcie zrobić :)
P.S. W sklepie są dostępne od wczoraj - poszewki są po 8 zł, a kocyki po 20 - tak na wszelki wypadek gdyby ktoś był zainteresowany ;)









Miłego weekendu!
Buziaki!
Monika



środa, 13 listopada 2013

Przedpokój

Przedpokój to chyba nasze najbardziej niedokończone pomieszczenie :)
Chociaż najważniejsze meble już mamy, bo jak ich nie było to nawet minuty na siedziałam, bo niestety moje dziecko nie z tych którym się powie nie ruszaj czy odejdź i to zrobią :) Zrobi taki szyderczy uśmieszek i bierze się za demolkę ;) Dopóki bał się odkurzacza to chociaż on miał spokój, ale po tygodniu, to już Mikuś godzinami odkurzał podłogę - szkoda tylko, że w jednym miejscu ;)
Meble wybraliśmy, co nie będzie zaskoczeniem w Ikei, ale jak dla mnie najważniejszym kryterium poza ceną była funkcjonalność i wymiary, bo nasz przedpokój do olbrzymich nie należy. Musiało się znaleźć miejsce na szafkę na buty oraz dwie szafy - jedna z przeznaczeniem gospodarczym, a druga głównie na narzędzia mojego męża. Nie mam jeszcze lustra, a przydałoby mi się takie pionowe, bo jednak przed wyjściem dobrze się przejrzeć :) Powoli wszystko będzie dokupowane i może jakieś dekoracje się pojawią :)
Od razu wyjaśnię, że część zdjęć jest z września a część z października, ale przynajmniej widać zmiany.

***

Jak widać po pierwszym zdjęciu szafka na buty jest niezbędna. Zresztą stoi w tym pudle i czeka na złożenie :) Od razu wytłumaczę co też ten śliczny kabelek robi na podłodze ;) Jak założyli nam internet tookazało się, że gniazdka nie działają i monter założył tak jak się dało. Po wielu perypetiach i tygodniach okazało się, że gniazdka działają tylko jedna ich część jest zepsuta eh... ważne że kabel zniknął i Mikuś przestał bawić się w elektryka ;) Koło drzwi jest bardzo mało miejsca, więc musieliśmy wybrać taką szafkę, która zmieściłaby się albo za drzwiami albo na wprost nich.




Wygrała opcja z szafką na wprost drzwi. Wymyśliłam sobie, że będziemy mieć dwa wieszaki. Jeden na wysokości osób dorosłych, a drugi na takiej, żeby Mikuś mógł sam zdjąć sobie kurtkę z niego. Taki niższy wieszak bardzo przydaje się do wieszania torebek i plecaka, dzięki temu nie musi nic stać na podłodze.
Koło szafki na buty jest taka biała skrzyneczka i nad nią widziałabym lustro, ale żeby się nie rzucała tak bardzo w oczy, pod lustrem będzie taka mała półeczka na wspornikach. No przynajmniej na razie mam taką koncepcję, ale u mnie to nigdy nie wiadomo ;)










Koło drzwi do łazienki umieściliśmy dwie szafy i półkę. Możecie mi wierzyć, że wszystkie się przydają :)
Kiedyś zrobię lepsze zdjęcia, bo te to tak na szybko, żeby pokazać naszej rodzince co zrobiliśmy i tak jakoś inne do tej pory nie powstały ;)








W szafie po lewej mam wszystkie środki chemiczne do sprzątania i prania, a oprócz tego mieści się tam mop, odkurzacz, deska do prasowania i kilka innych rzeczy :) Nad drzwiami i w szafie po prawej znajdują się głównie narzędzia Grzesia, chociaż udało mi się zrobić tam miejsce na walizkę i plecak turystyczny :)
Na początku myślałam, że niejednolite drzwi będą problematyczne, ale teraz nie mam zupełnie inne zdanie na ten temat. We wszystkich szafkach mamy blokady antymikusiowe ;) A takie drzwi dodatkowo dają mi możliwość wyciągania czegoś z górnej półki bez konieczności otwierania dolnych drzwiczek. Mina Mikołajka jest wtedy bezcenna :)




A tak to wygląda mniej więcej teraz. Chciałabym do świąt coś jeszcze tu zrobić, ale zobaczymy co się uda wyczarować, bo nasz mały pomocnik czasem kompletnie nie ma dnia do pracy ;)
I oczekuje uwagi i to obojga rodziców, bo jeden to za mało, jak on ma jakąś tragedię życiową pokroju - zepsuł mi się młotek, bo za dużo nim "waliłem" w podłogę ;)




Z racji braku naturalnego światła jedyny chwast jaki będzie tu rósł to sztuczna lawenda :)
Mimo, że nie prawdziwa to pięknie pachnie, bo czasem kapnę na nią olejkiem o stosownym zapachu ;) Trzeba sobie jakoś radzić :)




Coś mi przydługi ten post wyszedł, ale może to i dobrze, bo później mam wrażenie, że nie napisałam czegoś i wychodzi jakiś niezrozumiały dla otoczenia tekst :)
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że moje bożonarodzeniowe cukieraski tak się Wam spodobają, chyba trzeba pomyśleć o jakiś dodatkowych nagrodach ;)
I przy okazji witam wszystkie nowe czytelniczki, bardzo się cieszę z każdych odwiedzin, a Wasze komentarze czytam z uśmiechem na ustach :)


Buziaki!
Monika

piątek, 8 listopada 2013

Bożonarodzeniowe Candy

Zgodnie z obietnicą zapraszam do udziału w moim świątecznym candy.
Uwielbiam Boże Narodzenie i nie potrafię obojętnie przejść obok tych cudownych ozdób - muszę chociaż postać i na nie popatrzeć :) Te święta mają w sobie ten wyjątkowy klimat, na który czekam cały rok. Dzięki prowadzeniu bloga poznałam tyle cudownych osób, że najchętniej wysłałabym prezenty do wszystkich - jak wygram w totka, albo spadnie mi na głowę walizka pieniędzy obiecuję tak zrobić ;) Dlatego przygotowałam dla Was małe cukieraski. Mam nadzieję, że znajdą nowego właściciela i pomogą choć trochę stworzyć świąteczny klimat w domu.
A wyglądają sobie tak :)










Nowego właściciela szukają: 3 puszeczki, ściereczka i 200 sztuk foremeczek :)
A kto wie może i jakaś niespodzianka do tego dojdzie ;)


 Aby wziąć udział w Candy należy:
1. Zostawić komentarz pod postem
2. Umieścić poniższy banerek z aktywnym linkiem na swoim blogu
3. Zostać obserwatorem bloga
4. Anonimki proszę o podpisanie się i pozostawienie mail




Zapisy trwają do 6 grudnia do godziny 24.


Zapraszam serdecznie!
Buziaki!
Monika

Wygrane candy :)

Już jakiś czas temu wygrałam cukieraski u Beatki.
Cięgle nie było czasu zrobić im zdjęcia jak już do mnie dotarły. A w ogóle Beatka napisała mi nawet list :)
Wszystko mi się strasznie podoba i właściwie już ma swoje miejsce, ale o tym przy innej okazji ;)
Zdradzę tylko, że dotarł do mnie regał, który sobie zamówiłam, niestety w transporcie się uszkodził, więc muszę go trochę naprawić, ale co tam ważne, że wreszcie będzie gdzie rzeczy odłożyć :)

A to moje cudeńka :)








Dziękuję Ci Beatko za tak cudne prezenty, ale zwłaszcza za możliwość poznania Cię :)


W następnym poście to ja zaproponuję małe cukieraski - tym razem związane ze zbliżającymi się świętami :)

Miłego weekendu!
Buziaki!
Monika

czwartek, 7 listopada 2013

Wreszcie mam...

stolik w naszym kąciku jadalnianym w kuchni :)
Oj zeszło mi, bo mimo tego, że blat był to jednak jak się ma wizję nóg do niego, to bez szans na kupienie gotowych, bo oczywiście żadne nie pasują ;)
A te wymarzone zrobił mi mąż Izy i to był jeden z powodów naszej sobotniej wizyty u nich :)
A Izunia nawet mi go pomalowała, chociaż w transporcie się pobrudził i musiałam go odświeżyć, ale co tam ważne, że wreszcie mamy przy czym usiąść i zjeść jak należy :)
Teraz stolik wygląda dokładnie tak jak chciałam, no poza gałką do szuflady, którą zmienię jak tylko dostanę nowy budżet na wydatki domowe ;) 
Stolik jest malutki, bo blat ma wymiary 60 na 80 cm, ale większy nie zmieściłby się w naszym kąciku.
Grześ skręcał go wieczorem, więc już było szans na wiercenie w ścianach, ale może dziś się uda zamontować wieszaczki. Chciałam jakoś to poustawiać, ale Mikusiowi podoba się tak i ja przestawiałam, a on dokładał to co uważał za stosowne :) A najlepsze jest to, że uznał szufladę w stoliku za swoją i schował tam swój najcenniejszy sprzęt - wkrętarkę ;) Co jakiś czas sprawdza czy nadal tam jest :)
A na razie kącik prezentuje się tak.










Nogi ze skrzynią zaraz po produkcji ;)




W oczekiwaniu na montaż blatu ;)




A tak  prezentuje się razem z blatem :)




Na dziś tyle :) Dziękuję za to, że do mnie zaglądacie :)
A teraz jak mam stolik to zapraszam na kawkę lub herbatkę :)

Miłego dnia!
Buziaki!
Monika

środa, 6 listopada 2013

Weekendowe spotkanie

Ostatni weekend obfitował w dużą ilość pracy, ale udało nam się znaleźć czas na spotkanie z Izą i jej rodziną. Był ku temu powód natury meblowej, ale o tym w następnym poście ;)
W poniedziałek dziecko mi się rozchorowało, więc czasu jak na życzenie.
Zdjęcia pstrykałam w przerwach między jednym kichnięciem a drugim :)
Iza to wspaniała osóbka. Takie przyjecie przygotowała, że mój Grześ się śmiał, że jak spróbujemy wszystkiego to do samochodu będą nas toczyć :) I jak już wracaliśmy to powiedział, że następnym razem musimy się spotkać same gdzieś na mieście, żeby się wygadać, bo on coś tak czuje, że mimo że nam się buzie nie zamykały to i tak mało pogadałyśmy ;) Aż mu rację przyznałam :) A szczytem wszystkiego to było jak Iza dała mi prezent, a raczej prezenty. No i na odchodne paczkę z jedzeniem, w tym pyszny chleb, który upiekła.
A takie cuda dostałam...

Dwie niebieskie miseczki, solniczka i pieprzniczka i drugi w mojej kolekcji talerz emaliowany :)




A do tego dwie podstawki na jajko i śliczne serwetki :)




Cudna deseczka z babeczkami to drugi przedmiot zrobiony przez Izunię :)
Ja jej ciągle powtarzam, że ma talent, ale mnie nie słucha ;)




Emaliowany dzban - oczywiście o takim marzyłam :)




I pyszną nalewkę produkcji Izy :)




Same cudeńka :) 
Dziękuję Ci Kochana za wszystko :)
No ja Izie też kupiłam kilka drobiazgów i całe szczęście, bo dopiero byłoby mi głupio jakbym dostała te prezenty :) Postaram się dziś ogarnąć zmiany w kuchni, bo już sama się nie mogę ich doczekać :)


Buziaki!
Monika