poniedziałek, 3 lutego 2014

Mój Singer

Za nami bardzo pracowity weekend. Zmęczona jestem jak nie wiem co, ale szczęśliwa, bo udało nam się zrobić tak dużo i co najważniejsze skończyć wszystko, co było pozaczynane :)
Najpierw Wam coś opowiem :) Kiedy miałam 13 lat któregoś dnia tata przywiózł zardzewiałe żelastwo z napisem Singer, który wtedy nic mi nie mówił ;) Z budowy dało się wywnioskować, że kiedyś była to część maszyny do szycia, ale marka była mi zupełnie obca :) Oczywiście tata miał w planach postawić ją w garażu z dorobionym blatem i miała robić za jakiś tam stolik roboczy taaa jasne... Zapomniał, że jego córka starocie uwielbia i cóż po chwili Singer był już mój :) A zaraz potem słyszę: "Po co Ci ten rupieć?" ;) A ja w planach już miałam, że ją oczyszczę z tej tony rdzy, pomaluję i jak mi dorobią blat, to wreszcie będę mieć swoją wymarzoną toaletkę :) Po jakimś czasie rodzicie pogodzili się z moim pomysłem i pomogli zrealizować, kupując stosowne "produkty" :) A tak wyglądał do tej pory...






Dziś będzie dużo historii z życia Moniki, ale uwierzcie mi to potrzebne ;) Z racji tego, że wychowywałam się w dość małym drewnianym domku, bo mieliśmy tylko pokój z kuchnią i maleńki ganeczek, to około 13 roku życia zamieszkałam u dziadków w domu obok :) Tym samym moja młodsza siostra miała więcej przestrzeni dla siebie, a ja prywatności we własnym pokoju :) I właśnie w nim znalazło się miejsce dla mojej toaletki. Babcia po jakimś czasie kupiła mi takie stojące obrotowe lustro i wtedy to już było idealnie :) Kiedy stuknęła mi pełnoletność przeprowadziliśmy się do nowego domu i od tego czasu mój singerowski stoliczek przebywał w okupacji u mamy w salonie - za nic nie chciała mi go oddać argumentując, że będzie mieć pusty kąt :) Udało mi się go odbić dwa tygodnie temu - tylko dlatego, że marudziłam przy każdej okazji, żeby wreszcie kupiła sobie jakąś komodę :)
Ufff... koniec wydarzeń historycznych ;) 
Do zdjęcia załapały się nie mal wszystkie moje weekendowe prace malarskie, a wyglądają tak...








 Segregatory kupiłam w Ikei a skrzyneczki w Castoramie. 
Segregatory wyglądały po zakupie tak...



Wszystko włącznie z blatem zaczęłam olejować, ale efekt mi się nie podobał i po wycieczce do sklepu, paru minutach z papierem ściernym zaczęłam malowanie bejcą w kolorze dębu :) 








Dwa białe ceramiczne ptaszki to mój weekendowy zakup z H&Y - zapłaciłam za nie w sumie 9 zł :)




Przy okazji na zdjęciach widać, że podpięłam firaneczki - Grześ mi zamontował stosowne haczyki i teraz mogę sobie upinać jak tylko mi się umyśli :)




Wreszcie zdjęcia doczekały się moje kocyki - kupione swego czasu w Biedronie. Grześ miał kupić jeden, ale jak "pomacał" to stwierdził, że chce mieć swój, bo taki przyjemny w dotyku :) Że tak powiem nie oponowałam ;)








Może  z czasem na skrzynkach i segregatorach pojawią się jakieś napisy, ale na razie to mnie cieszą takie jakie są :)

Przypominam o trwającym do piątku candy :)




U nas świeci słoneczko, więc idziemy na chwilkę na dwór - zaryzykuję, chociaż od rana widziałam już 4 osoby leżące na chodniku i raczej nie miały tego w planach ;)
Miłego tygodnia!
Buziaki!
Monika




50 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten post. Wyobraź sobie, że właśnie na takiej maszynie szyłam po raz pierwszy i taka maszyna mi się marzy..... i choć zaglądam do Ciebie od niedawna..to zauważyłam w zmianach w firaneczkach :) Pozdrawiam i udanego spaceru życzę. Dziś pięknie słonko świeci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :0 Bardzo się cieszę, że do mnie zaglądasz :) Buziaki!

      Usuń
  2. hehe teraz faktycznie wiem dlaczego noce moja blogowa koleżanka zarywa;-)
    ale warto bo efekt superrrrrrrrrrrrr
    masz zdolne łapki
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty nie lepsza o 2 w nocy przy kompie ;) Cieszę się, że ci się podoba :)

      Usuń
  3. Prześlicznie maszw domu, podziwiam, bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  4. Stoliczek świetny u mojej teściowe stoi taki gdzieś w szopie i mam go zamiar uratować ale dopiero na wiosnę,skrzyneczki i segregatory świetne a na candy już dawno się zapisałam może tym razem mi szczęście dopisze,pozdrawiam Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze jeden taki do mnie kiedyś trafi - ma tyle zastosowań, że nie obrażę się o drugiego Singera ;)

      Usuń
  5. Wow, maszyna wygląda bosko!!!
    No kochana napracowałaś się ale warto było efekt śliczny!!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz tak piękne umeblowany dom, że naprawdę aż dech zapiera:)
    Wszystko super się ze sobą komponuje:) A wykorzystaniu blatu po maszynie:) BOMBA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od maszyny to są tylko nogi :) Blatu nigdy nie widziałam i do tej pory był z płyty :) Cieszę się, że mój singerek się podoba :)

      Usuń
  7. Fantastyczny ten Singer. Sama choruję na taki. Na ptaszki czaiłam się w moim H&Y, ale niestety mieli tylko dwa i to uszkodzone. W ogóle ten mój sklep jakoś kiepsko jest wyposażony. Niby wszystkiego napchane, ale z mojej listy nic znaleźć nie można :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie w H&Y też mnóstwo towaru,a le jak chce coś kupić to nic nie ma ;)

      Usuń
  8. Slicznie wyglada Twoj singerowy stolik w bialej szacie :-) Wpasowal sie idealnie :-) Pieknie u Ciebie :-)

    Pozdrawiam cieplo :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że Ci się u mnie podoba :)

      Usuń
  9. singer wpasowuje się idealnie! podoba mi się w 100% :)
    czekam na wyniki candy ;)

    a ja zapraszam na śniadaniowy serniczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja się zastanawiam kiedy Ty te przysmaki masz czas robić i to na śniadanie :)

      Usuń
  10. Pięknie to wszystko zrobiłaś.Jestem zachwycona,z każdego Twojego posta emanuje radość,widać jak Cie Twoje mieszkanko cieszy:)Ja też miałam singera,ale dałam szwagierce,bo zbiera starocie i ma niezłą ekspozycję w pensjonacie,ładnie u niej w jadalni wygląda,więc mi nie żal.Buziaki:::

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się jak głupia, bo wreszcie mam swój wymarzony dom i mam swoje cztery kąty, małe, ale moje :) Buziaki Beatko!

      Usuń
  11. Piekny jest Moniko, też robiłabym wszystko aby go "odbić" ;)
    Miłego tygodnia, pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 9 latach okupacji odzyskałam go to się bardziej cieszę niż jak go pierwszy raz zobaczyłam ;) Buziaki Marysiu!

      Usuń
  12. Mam siengera ale z maszyną i sama nie wiem co mi z niego. Rozumiem, że miałaś sam stół a ja jestem ciekawa jak pozbyć się zęści z maszyną. A może lepiej jak sprzedam ją. Muszę przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ja miałam same "nogi", więc nawet nie widziałam jak wyglądał w całości :) Może zajrzyj pod spód powinno się jakoś dać to odkręcić :)

      Usuń
  13. Stolik takowy też posiadam, zardzewiały był ze aż oczy bolały od patrzenia, ale pomalutku zaserwowałam mu lifting. Mój obecnie stoi w sypialni tylko ma nogi czarne a blat biały:) Twój wpasował sie idealnie!!!! Jest cudnie...
    Ach i jeszcze jedno! Gratuluję wygranego KOLEJNEGO candy:)))) Ty to masz szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rozumiesz dlaczego ja o swój tak walczyłam ;) A dziękuję Ewuniu, chyba muszę pomyśleć o grywaniu w totka ;)

      Usuń
  14. Witam po raz pierwszy :) Singer to moje marzenie ale jakoś nie mam szczęścia aby takie cudo znaleźć! Tobie gratuluję, stolik wygląda zjawiskowo! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że do mnie trafiłaś :) Doskonale rozumiem Twoje poszukiwania - ja już powolutku czaję się na kolejnego singerka ;)

      Usuń
  15. Singerowy stolik,dobra robota:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ślicznie wyszło. Moja mama zrobiła ze swoich "nóg" czarno-złotych stół kuchenny - to ulubione miejsce zabaw mojego syna:)))))nawet nie próbuję o niego prosić, mowy nie ma żeby go oddała:)a u Ciebie ślicznie to wszystko wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko pozazdrościć Tobie wnętrza:) A historia ze stolikiem bardzo ciekawa:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi ulżyło, że moje życiowe historie nie zanudzają na maksa ;)

      Usuń
  18. Moniko, jak zwykle fajne nabytki :). a muszę przyznać, że singerka w bieli prezentuje się super!
    Przy okazji zapraszam do siebie na candy razy 2 :)
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  19. Napracowałaś się kochana, ale efekty... wow... Cudne Twoje stare-nowe zdobycze:):):) W ogóle w Twoim domku jest jak w bajce. Ściskam cię cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  20. po ile są takie fajne skrzyneczki w castoramie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile dobrze pamiętam to koło 14 zł - paragonu później nie sprawdzałam to głowy sobie nie dam urwać, ale na 90 % taką mają cenę :)

      Usuń
  21. Taka maszyna to moje marzenie :))))
    Śliczne u ciebie w domku ....bardzo cieplutko i uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Stolik prezentuję się pierwsza klasa,pasuje do Twojego domku:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moni zazdroszczę Ci stolika jest wspanialy i aranzacja bardzo fajna; ) niezle to wymyslilas;) pieknie jednym słowem; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mi zazdrościsz singerka a ja Tobie sekretarzyka ;)

      Usuń
  24. Super wygląda Singer z białymi nogami - w ogóle to wyczarowywujesz takie piękne rzeczy! Wszystko do siebie idealnie pasuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja mam jeszcze starsza maszynę, nogi drewniane tez mam zamiar zrobić stolik zobaczę czy się uda..pa!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pięknie. jak ja Tobie zazdroszczę, że masz miejce na nowe - stare meble. Ale u mnie też nowości :) zapraszam za kilka dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsca to ja w sumie już nie mam, ale dzielnie upycham ;) Zajrzę na pewno :)

      Usuń
  27. Pięknie odnowiłaś Singera! I sam kącik też cudownie jest zagospodarowany. Twórz, wymyślaj i pozwól nam cieszyć oczy swoimi dziełami! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ślicznie wyszło.. cudnie masz w domu.. te dodatki i kolory..:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Moniko,
    wybacz te słodkości - komplementów masa cała. Ale mnie ten pobielony pomnik technicznej doskonałości Izaaka Singera nie podoba się wcale. Zawsze robił maszyny i podstawy do nich starannie i w pięknym złoto-czarnym wybarwieniu.
    Zniszczyłaś to bezpowrotnie, a szkoda....
    Pozdrawiam,
    Bożena z Podbeskidzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust i wolno mu mieć własne zdanie :) Nie uważam żebym go zniszczyła, bo zniszczony to on był przed tym jak mając 13 lat ścierałam z niego z rdzę i wszystko co płatami odchodziło z niego. Kolorystyka jaką podałaś nijak miałaby się do reszty mieszkania, a tych pomników singerowskich na allegro cała masa, więc mój w kremowej wersji nie rujnuje całości dokonań pana Singera :) Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)