środa, 19 lutego 2014

Drobiazgi stare i nowe

Ostatnio przez obowiązki rodzinne często jeździmy na wieś i weekendowo mieszkamy w naszym poprzednim domku. Jak się trafi chwila wolnego czasu to staram się ogarniać mieszkanie i przy okazji w moje łapki wpadają jakieś drobiazgi, które chcę przywieźć do naszego warszawskiego M.  

I tak przyjechał ze mną kogucik - kupiony lata temu w drogerii na R :)




Skorupki uratowane przed śmietnikiem - już ich używałam jako doniczek i myślę, że niedługo to powtórzę, bo pięknie w nich wyglądały wiosenne kwiatuchy :)




 Puszkę na kawę jakieś 20 lat temu przywiózł mój tata z Niemiec - pod spodem nadal ma metkę z ceną jeszcze w markach :) Zabrałam ją mamie, bo nosiła się z zamiarem wyrzucenia jej, bo trochę podrdzewiała - ja nie wiem co oni z tym wyrzucaniem mają :) Jak nie śmietnik to garaż ;)








Przy okazji pozmieniałam trochę w kuchni - wróciłam do bardziej kolorowych i sprawdzonych zestawów - każdemu fiolet może się znudzić ;)






Krzesło pokojowe w kuchni? A no tak to jest jak mąż po nocach pracuje i stwierdza, że na kuchennym mu wygodniej siedzieć :)






Talerze w kwiatuszki to też zdobycz uratowana przed śmietnikiem, na który miały trafić, bo zostały tylko dwa :)




Foremki do babeczek przekładałam z koszyka do pojemnika itd... aż wylądowały w słoiku i tak szczelnie zamknięte w oczekiwaniu na użycie stały się ozdobą :)




Torebka - w rzeczywistości jest kremowa ze starości, tylko to piękne słoneczko ją tak wybieliło ;) - to kolejny mój łup, który gdyby go nikt nie chciał trafiłby na śmietnik :) Jak ją zobaczyłam to odżyła we mnie miłość do torebek i już była moja. Wyczyściłam ją ile mogłam i mam piękną torebeczkę rodem z New Yorka ;)








Jedyne co kupiłam to dzbanuszek na oliwę w H&Y, ale za to z rabatem, bo brakowało korka do zamykania :)




A w drogerii na R kupiłam fartuszek - takich ochraniaczy u mnie nigdy za wiele, bo ja mam pokusy wycierania rąk w ubranie - pośpiech tak na mnie działa, że potem mam więcej prania ;)




Dziś taki szybki przegląd, ale jakbym miała pokazać więcej mieszkania na zdjęciach, to musiałabym ten bałagan posprzątać ;) Może jeszcze w tym tygodniu pochwalę się tym nad czym teraz pracuję - szkoda, że tylko wieczorami mogę sobie na to pozwolić, bo w ciągu dnia przy Mikusiu to ciężko cokolwiek zrobić :) Nie wspominając o tym, że dziś wstał o 5.50 i zasnąć już nie chciał eh :)


Miłego dnia!
Buziaki!
Monika


42 komentarze:

  1. Faktycznie Ci tych łupów przybyło i co jeden to lepszy. Już Ci mówiłam ale powtórzę puszka jest bajeczna:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobają moje starocie, bo tak to czułabym się osamotniona w tym dziwactwie ;)

      Usuń
  2. Moniczko, ale cuda u Ciebie! śliczne rzeczy wyszperałaś:)))
    bardzo podoba mi się ta kuchenna wisząca półeczka.
    zapraszam do siebie na konkurs;) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu - cieszę się, że moja rupieciarnia się podoba :) a konkursik widziałam i zapiszę się jak tylko mi dziecko na to pozwoli :)

      Usuń
  3. Piękne te Twoje zdobycze:) z tym fartuszkiem to tez tak mam, że jak nie włożę to wycieram ręce w ubranie no tak przez przypadek;)hihi











    4

    OdpowiedzUsuń
  4. ta 4 to Kacperka sprawa:) niech zostanie na pamiątkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe widzę, że rośnie Ci taki informatyk jak i mój ;)

      Usuń
    2. jeszcze trochę i nie będę dopuszczana do komputera i klawiatury:) informatyk zajął się bajką:)

      Usuń
  5. Ta puszka jest śliczna, tak mi się w oczy rzuciła. Z resztą czego Ty do domu pieknego nie przyniesiesz:)
    Zachwycam się pastelami u Ciebie:)
    Cudownego dnia Moniko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marysiu :) No puszka to był czysty fart - tydzień później byłaby w koszu :)

      Usuń
  6. Jejku, jaki cudowny ten kogucik!!! I reszta skarbów!!! Ty to potrafisz przygarniać :))))) buźka!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tobie Moniś jak zwykle cudeńka nie przejdą obojętnie mają szczęście że je uratowałaś od nędznego żywiołu,taki fartuszek to i mi by się przydał bo mam taką samą manie wycierania o ubrania rąk,buziaki Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne skarby sobie przywiozłaś , sama kilka staroci uratowałam przed wyrzuceniem , fajnie że nie tylko ja mam kłopot wycieraniem rąk w siebie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuchnia wygląda pięknie, wiele skarbów w niej widzę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O to mój Henio dzisiaj dał mi do 9 pospać. Skarby wyszukałaś!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne rzeczy wyszperałaś:)
    Uwielbiam H&Y, zwłaszcza jak trafię na jakieś promocje:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudne zdobycze. Aranżacja półeczki kuchennej super.
    Podziwiam Cie kobieto za tą energię do ciągłych zmian!
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne rzeczy, puszka to skarb!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. aaa, ale mi się podoba ta kuchnia Twoja :) nic tylko siedzieć i kawkę pić :) widzę, że obie uwielbiamy emalię :):):)
    pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  15. Niektórzy mają tak, że wszystko wyrzucają, a inni tak, że wszystko zbierają:)
    Fajne drobiazgi:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie wyszperane albo kupione za grosze rzeczy najbardziej cieszą.
    Widzę, że mamy takie same muffinkowe czajniki :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Przytulna kuchnia, pastele jej do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne rzeczy. Masz świetną kuchnie. Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Grunt to ocalic od zapomnienia takie cudownosci :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nic nie widzę...tralala.....
    Pokreci mnie jak nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ci Ewuniu wzrok odebrało? ;) Uwielbiam te Twoje komentarze :)

      Usuń
  21. Fajna ta Twoja kuchnia w bieli i pastelach lubię takie klimaty. Półeczka też mi się podoba razem z zawartością oczywiście. A co do noszenia fartuszka też mam takie same doświadczenia. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie móc wyszperać gdzieś takie cuda. Ja jako dwudziestolatka "wysprzątałam" swój rodzinny dom z takich pięknych rzeczy a teraz sama sobie pluję na brodę. Jak ja mogłam....buuuuu:((((

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszystko wygląda ślicznie:) Tylko pozazdrościć łupów:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też jestem za tym, żeby nie wyrzucać takich zdobyczy..

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Cię do siebie po nominację w Liebster Blog Award:
    http://fantazje-kwiatowe.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award-pierwsza-nominacja.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  25. kocham Twoja kuchnie... o tak Ci powiem:)

    OdpowiedzUsuń
  26. 5,50 :) fajna godzina, skąd ja to znam ;))) i pomyśleć, że kiedyś będzie go ciężko z łózka ściągnąć ;) Fajne drobiazgi, niektóre wyjątkowo fajne i takie mi bardzo znajome, jak byś je ode mnie na potrzeby sesji wzięła :) A ten porządek w Twojej kuchni wprowadza mnie w kompleksy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Śliczna masz kuchnie ;) a lupy tak tak tez tak mam dla mnie najcenniejsze są te które nikt nie chce a mój mąż puka się w czoło ;O ale co tam ja wiem co ma dusze ;)

    A fiolet u nas tez poszedł w odstawkę powoli wszystko podchodzi pod tapetę ;) moja wyśnioną ;)

    BUZIAK

    OdpowiedzUsuń
  28. Kuchnia wygląda teraz ślicznie! Zdecydowanie "do twarzy" jej z dodatkami w takich właśnie kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Śliczne nowości. Bardzo trafione zdobycze:) W Twojej kuchni tak przyjemnie i milutko:) Cudownie:) Ściskam kochana

    OdpowiedzUsuń
  30. Torebka jest przecudna, uwielbiam modele vintage.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja również lubię wydobywać różne rzeczy :) Przecież często jest coś fajnego, nie rozumiem dlaczego ludzie wyrzucają rzeczy które mogłyby się komuś przydać. Moja mama lubi wyrzucać i uważa że jestem jakąś zbieraczką :D hahah :D Świetny blog :) Zapraszam!

    http://beoptimisticccccc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak zawsze Twoja kuchnia jest taka przytulna....mogłabym tam siedzieć i siedzieć!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Wow, torebka pochodzi z Florydy i to na dodatek moje okolice :)

    OdpowiedzUsuń
  34. No dobrze, wszystko piękne, wszystko śliczne, ale fartuszek wymiata!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)