środa, 3 lutego 2016

Szarości

Świąteczną czerwień zastąpiła spokojna szarość. Zrobiło się jakoś jaśniej po mimo tego, że za oknem pochmurno i wietrznie. Już przebieram nóżkami, żeby zmienić kolorystykę w kuchni, bo nadal jest u nas czerwono, ale wszystko po kolei. Podobno już taka moja natura, że szybko się nudzę i nie mogę siedzieć bezczynnie tylko potrzebuje ciągle coś robić ;)






Moje najnowsze skorupy - talerze kupione na wyprzedaży w Pepco...


















Nadal nie mogę się nim nacieszyć, a niby to tylko stolik :)
Ma mnóstwo możliwości i zastosowań zwłaszcza, że taca się zdejmuje i można używać jej osobno.
Jeśli takiego szukacie to zajrzyjcie do Netto.








A jeśli w Waszych sklepach go już nie ma zapraszam na moje candy, w którym można go wygrać :)




Miłego wieczoru!
Buziaki!
Monika

poniedziałek, 1 lutego 2016

Candy rocznicowe!!!

W styczniu minęły trzy lata mojego blogowania. To prawda, że ostatnio jest mnie tu mało, ale zaglądam do Was i podziwiam:) W ramach zadośćuczynienia na rocznicowe candy przygotowałam coś wyjątkowego. Sama jestem posiadaczem tego cudeńka raptem od czwartku, więc nie zdążyłam się nim jeszcze nacieszyć. Zresztą sami zobaczcie...










Mam dla Was biały stolik ze zdejmowaną tacą, którą po złożeniu nóg można używać oddzielnie.
I co Wy na to? Może i Wam się spodoba tak bardzo jak mnie. Jeśli tak proszę o spełnienie poniższych wymagań :)


 Aby wziąć udział w Candy należy:

1. Zostawić komentarz pod postem
2. Umieścić poniższy banerek z aktywnym linkiem na swoim blogu
3. Zostać obserwatorem bloga
4. Anonimki proszę o podpisanie się i pozostawienie maila




Zapisy trwają do 14 lutego do godziny 24.

Serdecznie zapraszam!

Buziaki!
Monika

środa, 27 stycznia 2016

Łazienka...

Dziś na tapecie nasza obecna łazienka. Poprzednim razem gdy tu mieszkaliśmy nie zmienialiśmy w niej nic, bo zaraz mieliśmy się przeprowadzać do Warszawy. Tym razem nie wiadomo jak długo będziemy tu mieszkać, a łazienka jak każde pomieszczenie w domu musi spełniać określone funkcje, być praktyczna i bezpieczna w użytkowaniu dla dzieci. Jak wyglądała przed zmianami możecie zobaczyć tu. Łazienka była pierwszym pomieszczeniem które zaczęliśmy ulepszać, ale bądźmy szczerzy cudów nie będzie ;) Płytki nadal pozostaną te same, chociaż nie powiem, że nie marzy mi się pomalowanie ich :) Jedyne co mnie martwi to podłoga, bo oczywiście można ją przemalować, ale czy to się sprawdza kiedy mamy tam zamontowane ogrzewanie podłogowe? Tego jeszcze nie wiem, ale postaram się to jakoś sprawdzić. A druga rzecz, która mnie martwić to czas utwardzania 21 dni :) Zobaczymy co z tych moich pomysłów wyniknie ;) Kolor płytek jest tak trudny i w dodatku w te urocze mazajki, że ciężko w ogóle coś do tego dopasować, więc na razie używam tego co mam i udaje, że płytki są miętowe:) Jeśli widzieliście już poprzedni wygląd łazienki to czas pokazać obecny, ale ostrzegam, że zachwytów to ona nadal nie budzi :)




W łazience brakowało półek i miejsc do przechowywani kosmetyków oraz chemii. Do tej  pory jedyną półką był "słupek" kupiony w trakcie naszego poprzedniego bytowania w tym mieszkaniu.
Z racji tego, że mieliśmy się szybko przeprowadzać nie kupowaliśmy nic więcej, ale tym razem nie wiem jak długo będziemy tutaj mieszkać, więc trzeba było wprowadzić jakieś ulepszenia. I tym razem zdecydowaliśmy się na jak najtańsze opcje. Zamontowaliśmy otwarte półki, zmieniliśmy oświetlenie, wymieniliśmy też wcześniejszy zestaw łazienkowy (biały plastikowy) na czarne metalowe dodatki, które nawiązują do wsporników. Największym wydatkiem była zmiana zlewu, na mniejszy, ale z szafką pod spodem. Nad zlewem zamiast poprzedniego lustra zawisła szafka, która kryje w sobie najczęściej używane kosmetyki. Aby jakoś ujednolić meble we wszystkich szafkach zamontowaliśmy jednakowe czarne gałki.










A tak prezentuje się z szerszej perspektywy...









 Tak jak wspominałam nie powala swoim wyglądem, ale chociaż poprawiła się jej funkcjonalność.
Niedawno udało mi się kupić dozownik do mydła - urzekł mnie jego wygląd i cena - 4,99 :)




W planach mam jeszcze przemalowanie karnisza na czarno, żeby lepiej pasował do całości. Może z czasem pojawią się inne kolory dodatków, a na razie zużywam to co mamy w zapasach :)

***
U nas powoli kończą się ferie. Po śniegu nie ma nawet śladu - całe szczęście, że udało się w poniedziałek ulepić bałwanka :)




A to nasza już roczna Gabrysia :)






A to moja ruchliwa dwójka dzieciaków ze mną na jednym zdjęciu - możecie mi wierzyć, że to niebywałe osiągnięcie ;)




Czuję się jak pełnoetatowa pielęgniarka - ciągle podaje jakieś leki :)
Tym razem również choruje z dziećmi, ale jakoś bardziej odczuwam gorączkę oraz bóle mięśni i stawów - wniosek starość nadciąga ;)

***

Już dziś zapraszam na kolejnego posta a w nim candy rocznicowe :)


Buziaki!
Monika

środa, 6 stycznia 2016

Jeszcze w klimacie świątecznym...

Dziękuję za tyle ciepłych słów i życzeń dla naszej rodzinki :)
Mam nadzieję, że wszystkie się spełnią ;)

***

U nas nadal świątecznie i jakoś ciężko mi z myślą, że niedługo trzeba zabrać się za rozbieranie choinek i chowanie ozdób. Za szybko minęły mi te święta :) Nie wspomnę nawet o tym, że rok zleciał jak szalony i już niedługo nasza Gabrysia będzie świętować pierwsze urodziny :)
Na razie korzystam z pogody - tak tej mroźniej i chodzimy z Gabi na krótkie na spacerki. 
Na ten rok mam zaplanowany remont najtrudniejszego jak dla mnie pomieszczenia w naszym domu - ciężko nadać mu nawet nazwę, bo niby jest to ganek, ale ze schodami do piwnicy i mega szafą, która pełni role wszelakie. Jakieś zmiany już zaszły, bo kupiliśmy szafkę na buty i wieszak na ubrania, ale przed nami jeszcze sporo. Musimy jakoś odświeżyć ściany, ponieważ ich aktualny wygląd ma wiele do życzenia ;) Umalować sufit i zmienić oświetlenie. Chciałabym też zmienić wygląd szafy - potrzebuje pomysłu na drzwi przesuwne, ale na razie jeszcze mnie nie olśniło :) Plan uwzględnia również przemalowanie balustrady na czarno, wygospodarowanie miejsca do siedzenia i zmianę lustra :) Jak zwykle moim największym wrogiem jest czas, a raczej jego brak ;) Na razie jest jak jest, ale będę pracować na poprawą wyglądu i funkcjonalności tego pomieszczenia.
Zdjęcia dekoracji robione wieczorem, bo dzieci przez cały dzień dzielnie mi pomagają, chcą być w centrum uwagi i na każdym zdjęciu ;)





  
Tak, tutaj też mamy choinkę - chciałam wykorzystać ozdoby choinkowe, które dostałam w prezencie od babci w ubiegłym roku. Mikuś oglądał je ze sporym zainteresowaniem, bo jeszcze takich nie widział :)




Szklany pojemnik z korkami stoi tu oczywiście ze względów bezpieczeństwa - w kuchni budził za duże zainteresowanie. Kupiłam go za całe 30 zł w sklepie 4pln.pl.




Tablicę i skrzata kupiłam w Kik...




 Przed świętami udało mi się na szybko kupić chodniczek. Szukałam czegoś co będzie wyłapywało brud i jakoś pasowało, a trafiłam na to...






To już koniec tegorocznych dekoracji świątecznych - czas zabrać się za realizowanie nowych pomysłów na nasze M :) A na razie muszę zająć się organizowaniem urodzin Gabi, bo 16-ty już niedługo :)


Miłego dnia!
Buziaki!
Monika

czwartek, 31 grudnia 2015

Happy New Year !!!

Kochani dziś krótko i na temat.

***
Życzę Wam aby ten nadchodzący rok był lepszy i szczęśliwszy od poprzedniego. Żeby dopisywało Wam zdrowie i nie opuszczała radość z każdego kolejnego dnia.
Życzę Wam, aby spełniały się marzenia - zarówno te małe, o których wstydzimy się głośno mówić, jak i te wielkie, które być może teraz wydają się niemożliwe. Miłości i uśmiechu na każdy dzień Nowego Roku oraz udanej zabawy sylwestrowej.






Buziaki!

Monika


środa, 30 grudnia 2015

Świąteczne akcenty w pokoju dzieciaków

Dziś na tapecie pokój dzieciaków. W dużej mierze jest on zdominowany przez Mikusia i jego samochody, traktory no i oczywiście koparki, na punkcie których ma bzika już od ponad roku. Wszystkiego może sobie odmówić, ale nowej koparki nigdy ;) W efekcie w pokoju na co dzień panuje ogromny chaos. Efekty sprzątania znikają kiedy tylko się odwrócę :) Gabrysia co prawda nadal śpi z nami w pokoju, ale to tutaj ma swoje ubranka i zabawki. Za to Mikołajek zaczął sam wprowadzać zmiany w swoim otoczeniu. Jako główny lokator własnoręcznie ozdobił naklejkami wiszące na łóżkiem półki, które kryją wszystko to, czego Gabi ze względów bezpieczeństwa nie powinna dotykać:) Oczywiście naklejki w tym miejscu mają bardzo logiczne wytłumaczenie:"Zwierzątka muszą mnie pilnować jak śpię, bronić przed dzikami i złodziejami". Nie pytajcie mnie skąd dziki i złodzieje ;) Ciągle uważam, że pokój jest nieskończony, że wymaga zmian, choćby wynikających z rozwoju dzieci, ale nie można wszystkiego od razu zrobić. Łóżko Mikusia, na którym spał w Warszawie czeka na Gabi, bo z przyczyn oczywistych mały mężczyzna śpi na tym z koparkami. Kupiliśmy je równolegle z tym warszawskim, ale z racji wymiarów pokoju, w którym miało stać szukaliśmy pasującego i podobającego się dziecku i wybór padł na to.






Nie jest to wnętrze idealne, ale to pokój dzieci, ma służyć jako miejsce zabawy oraz odpoczynku i to dzieci mają się w nim czuć dobrze nie my, więc jakoś muszę znosić te niedoskonałości wyglądowe ;)
Wisząca na ścianie tablica z planszami do kloców znanej marki to dzieło Grzesia. W skrzynce mogą bez obaw leżeć klocki, nawet te najmniejsze, a te z tablicy spadają prosto do środka. Na zdjęciu widać zbudowane przez Mikusia miasto - zauważy każdy ubek, więc nie ma szans na zmiany zabudowy bez zgody architekta ;) Ławeczka służy aktualnie jako podest, ponieważ ze względu na rosnącą ciekawość Gabi tablica musiała zawisnąć wyżej :)




Tak jak pisałam wyżej w pokoju dominuje Mikuś i jego pojazdy :)
Kolekcja książek i puzzli ciągle się rozrasta, więc z czasem trzeba pomyśleć o jakimś uporządkowaniu tego chaosu wizualnego.










Namiot był z nami jeszcze w mieszkaniu w Warszawie, teraz służy głównie jako garaż na dużą koparę, ewentualnie miejsce na schowanie się przed siostrą :) Jak się znudzi to go schowamy i za jakiś czas znów będzie budził zachwyt użytkowników. Do niedawna na jego miejscu było łóżeczko turystyczne służące Gabi do zabawy, ale z racji tego, że było coraz rzadziej używane, nie było sensu by dalej tu stało. W tym miejscu muszę wspomnieć, że Mikuś z uporem maniaka przesuwa w pokoju wszystko, co tylko jest w stanie, więc wygląd pokoju jest bardzo dynamiczny ;) Akurat na zdjęciach mamy jedno z bezpieczniejszych rozwiązań dekoratorskich zaproponowane przez rodziców - w tej wersji nic na nikogo nie spada i nikt się nie obija o ściany ;)






Stolik przywędrował z mojego rodzinnego domu. Docelowo będzie tu biureczko oczywiście z recyklingu :) Dotychczasowy stolik z krzesełkami był w zasięgu rączek Gabi i biedny Mikuś nie mógł nic zrobić, dlatego do czasu aż mi się uda zrobić dla niego biurko korzysta ze stolika.






Dekoracja okna to spełnienie marzeń Mikusia :) Naklejek używamy już trzeci rok z rzędu, dokupiliśmy jeden nowy zestaw i trzeba przyznać, że moim dzieciom strasznie się to podoba. No i oczywiści duże bombki - udało mi się kupić takie jakie chciał synuś z Mikołajem i bałwankami.
Lambrekin kupiony na wyprzedaży w Ikea czekał na swój czas i się doczekał. 
Cieszę się, że Mikuś angażuje się w prace dotyczące jego pokoju - chce żeby było ładnie, ma jakieś swoje wizje i stara się je realizować, prosi o pomoc przy zrobieniu czegoś. Dla mnie to bardzo ważne, że mogę z nim pracować przy takich "zadaniach", nawet jeśli nie jestem zachwycona z efektu końcowego, to jednak nie ja tam jestem najważniejsza, tylko on, a on czuje się tam szczęśliwy.
Bombki w ciągu dnia słabo widać, ale po zasłonięciu rolet prezentują się jak ręcznie malowane szklane arcydzieła ;) Na koniec jeszcze fotki wieczorową porą...








Może kiedyś uda mi się uporządkować ten chaos w pokoju dzieciaków. Na razie będę konsekwentnie realizować zmiany w nim. Największe zajdą kiedy do pokoju na stałe wprowadzi się Gabrysia :)
Całe szczęście mam jeszcze trochę czasu na poprawki ;)
 Na dziś koniec, bo i tak wyszło za długo :)

Buziaki!
Monika