Co prawda święta już minęły, ale chciałabym Wam pokazać nasz dom w wersji świątecznej.
Dziś na tapecie będzie nasz salon, który jednocześnie jest sypialnią naszą i Gabrysi.
Z wytęsknieniem czekamy na moment, kiedy Gabi przeniesie się do pokoju, w którym śpi Mikuś, ale na razie nie jest jeszcze na to gotowa, poza tym ma skłonności do wczesnego wstawania i budzenia wszystkich dookoła :) A nie powiem, że nie chciałabym sobie czasem dłużej pospać, zresztą nie tylko ja :)
Przepraszam za ilość zdjęć - może ich być za dużo ;)
Na okres świąt wróciłam do fioletu, taka miła odmiana zwłaszcza, że dwa poprzednie sezony świąteczne obfitowały w czerwień. Musiałam coś zrobić z manekinem, bo jego dotychczasowe "ubranko" w różyczki, jakoś nie pasowało do śniegu za oknem. Stara chusta, kawałek koronki i kilka szpilek załatwiły sprawę i tak oto manekin zyskał nowe ubranie.
Jak co roku piekliśmy pierniczki. Mikuś jest coraz większy i coraz więcej chce robić sam.
Sam lepił ciasto, sam wycinał i sam dekorował swoje pierniczki.
Mieliśmy też nowego pomocnika, bo dołączyła do nas Gabi, chociaż ona więcej zjadała dekoracji niż zostawiała na pierniczkach ;)
Wianek widoczny na zdjęciu to ten sam, który wisiał na drzwiach w naszym warszawskim mieszaniu.
Przeszedł oczywiście mały lifting i teraz zdecydowanie bardziej mi się podoba.
Tak się prezentuje w świetle dziennym.
U nas zima w pełni. Od wczoraj właściwie bez przerwy sypie śnieg.
Przynajmniej dzieci się cieszą - sezon saneczkowy pełną parą :)
Przynajmniej dzieci się cieszą - sezon saneczkowy pełną parą :)
Buziaki!
Monika























