U nas ciąg dalszy chorowania - no kiedy to się wreszcie skończy :)
Zamiast szykować dom na święta, coś upiec czy ugotować, to ja nadal z chusteczką ganiam za obojgiem ;) Całe szczęście między tymi jakże zajmującymi czynnościami udało mi się jednak coś zrobić. Właściwie nic nowego z dekoracji świątecznych nie kupowałam - starałam się wykorzystać to co już mam. A tak prezentuje się nasz pokój w wersji świątecznej...
A to nasza palma...
Na tegoroczne święta ponownie wybrałam błękit, ale tym razem z dodatkiem żółtego. Dzięki temu w pokoju zrobiło jakoś tak słonecznie :) Żółta ceramika i dodatki to moja pozostałość, po moim pierwszym pomyśle na kuchnie sięgającym liceum. Marzyła mi się wtedy kuchnia z dodatkami w kolorze szafiru i żółtego. Możecie mi wierzyć, że dużo miałam rzeczy w tych kolorach, ale większość rozdałam :) Całe szczęście coś sobie jednak zostawiłam ;)
Wracam do pieczenia ciast :)
Buziaki!
Monika


