sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych Świąt!

Kochani!
Życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych,
spędzonych w gronie najbliższych, pełnych ciepła i miłości,
smacznego jajka i mokrego poniedziałku,
a zwłaszcza znalezienia chwili na odpoczynek od codziennych obowiązków.






Przesyłam moc buziaków i uścisków od naszej rodzinki.
Dziękuję za piękne życzenia świąteczne, które otrzymaliśmy od Was.

Monika


piątek, 3 kwietnia 2015

Świątecznie

Pogoda płata nam figle - wygląda na to, że pomyliliśmy święta, bo z relacji babć Mikołajka na wsi zima w pełni ;) Wszystkie jesteśmy zapracowane i na brak zajęć w tym przedświątecznym czasie nie możemy narzekać, a mimo to próbujemy jakoś te nasze domy ogarnąć, coś ugotować, upiec - myślę, że każdej z nas należy się za to jakaś nagroda, a przynajmniej solidny buziak ;) Niestety do mycia okien to ja mam strasznego pecha - jak tylko skończę to zaraz zaczyna padać i po mojej pracy nie ma śladu ;) W domu też szybko nie widać efektów sprzątania, bo czysto to jest dosłownie przez chwilę, później wszystko wraca do "normy" :)
A wracając do tytułu posta - tak wyglądają nasze tegoroczne dekoracje świąteczne...








Niebieski zajączek i mini patera z Tigera to moje nowe nabytki :) 




Szkatułka z napisem HOME to jeden z moich kilku nowych "drobiazgów" kupionych w Lidlu.








 Mikołajek nie mógł się doczekać wieszania jajeczek, więc jak tylko dostał stosowny zestaw sam sobie zrobił świąteczną dekorację :) Najchętniej pomagałby nam cały czas - chociaż czasem bardziej nam przeszkadza tą swoją pracowitością ;)



  


 A teraz dumny hodowca i jego "roślinka" - sam zasiał, sam podlewa i dogląda każdego dnia :)




 W kuchni święta na różowo...








Jajeczka i napis kupiłam w Lidlu - a raczej kupił Grześ, bo to on zwykle jedzie na zakupy.
P.S. Woli to niż zostać z dziećmi - zwłaszcza jak nie śpią oboje ;)




Paterę na babeczki dostałam od siostry rok temu i jakoś nie było okazji jej użyć, bo staram się nie piec za dużo ;) Musze przyznać, że w takiej wersji bardzo mi się podoba - szybka i prosta dekoracja, idealna na świąteczny stół.




Z zakupów w Realu wyszłam z dwoma koszyczkami na jajka :) 






W ubiegłym roku nie udało mi się znaleźć pastelowych serwetek - w tym już tak i to bez problemu, po prostu wpadły mi do koszyka i to dosłownie ;) 
P.S. Zakupy z Mikusiem czasem owocują niespodziankami przy kasie lub w domu :)




2 kwietnia to dla nas szczególny dzień - wczoraj minęło 14 lat od kiedy jesteśmy razem :)
Niemal połowę mojego życia mam obok siebie Grzesia :) Przez tyle lat zdążyliśmy się poznać na wylot, chociaż nadal umiemy robić sobie niespodzianki. Z tej okazji mąż upiekł mi ciasto - łączy ono w sobie nasze ulubione smakołyki: mój sernik i jego czekoladowe ;)




Trzymam kciuki za poprawę pogody - chociaż za oknem śnieżyca :)
Buziaki!
Monika

wtorek, 31 marca 2015

Coś nowego...

Tak długo posta to ja jeszcze nigdy nie pisałam ;) Zaczęłam w ubiegły poniedziałek i za nic nie mogłam znaleźć czasu na dokończenie, a jak już miałam chwilę to było grubo po północy i poduszka mnie wzywała wołając: "No chodź do mnie wreszcie" ;)
W ostatnim czasie udało mi się kupić kilka nowych skorupek w kolorze fuksji. Dają wiele możliwości komponowania ciekawych zestawów, przez co chyba nigdy się nie znudzą. Szkoda tylko, że były tak wykupione, ale nie ma się co dziwić - pewnie nie tylko mnie się podobały ;)






Początkowo miałam tylko dwa talerzyki, ale udało mi się dokupić kolejne sześć w czasie naszego weekendowego wypadu na wieś :)





















Na fali groszków i fuksji kupiłam tez dwustronne kuchenne przydasie...








A teraz groszki i kolor czerwony ;) Miałam ich nie kupować, bo przecież dopiero co schowałam czerwone dodatki w domu. Po chwili wahania doszłam do wniosku, że później ich nie dostanę i będę żałować swojej decyzji, więc się skusiłam :) Dzięki temu dokupiłam do swoich skorupek kieliszki do jajek i materiałowe przydaśki - najbardziej podoba mi się fartuch, aż szkoda go używać, żeby się nie pobrudził ;)









I znów skorupki - tym razem szare i w gwiazdki :)




A to już drobiazg - wiosenne papierowe serwetki. Chociaż patrząc na to co się dzieje za oknem, każdy kolorowy element w domu nabiera dużego znaczenia ;)





Mam nadzieję, że do świąt pogoda się poprawi i znów zaświeci słoneczko.
Tymczasem zapraszam na kolejnego posta - tym razem w klimacie świątecznym.

Buziaki!
Monika


piątek, 20 marca 2015

Kuchnia na różowo

U nas jak zwykle atrakcje - pan tatuś przytargał do domu wirusa i zaraził Mikusia. Całe szczęście Gabi i mnie to ominęło, bo już ta dwójka dostarczała mi dodatkowych zajęć :)
Jakiś czas temu zmieniłam dodatki w kuchni na różowe. Potrzebuje zmian, więc jak tylko mogę to przestawiam i urozmaicam jak tylko mogę. W sumie to bardzo się cieszę, że mam wolną rękę do wprowadzania swoich pomysłów w życie, bo męża marudy i "blokera" wszystkich moich marzeń bym nie zniosła. A tak mimo, że pan mąż nie lubi różu, to jednak nauczył się żyć w takim mocno kobiecym otoczeniu i czasem nawet coś mi sam kupi w tym kolorze ;) Chociaż od momentu zmiany koloru ścian w pokoju na szare nie słucham komentarzy jego kolegów w stylu: "O i nawet ściany macie różowe" ;) 




Jakiś czas temu udało mi się kupić schodki - bez nich wyczyniałam różnego rodzaju akrobacje ;)
Niby taka zwykła rzecz, a jednak bardzo potrzebna i moje życie stało się bezpieczniejsze ;)
Przy okazji dementuję panujący pogląd, że wszystko maluje na biało ;) Otóż schodki zostały potraktowane bejcą - no chyba, że mi się znudzi to je przemaluję ;)




Dawno nie pokazywałam całej kuchni, w sumie nie za dużo się w niej zmieniło...










Na zmiany czekają relingi między oknami - fioletowe koszyczki bardzo mi się opatrzyły, ale na razie nie mam pomysłu jak zagospodarować tą przestrzeń, więc czekam na przypływ weny twórczej.











Mam takie zaległości blogowe, że aż wstyd - białą paterę kupiłam w październiku ubiegłego roku ;)




W następnym poście pokażę moje najnowsze nabytki :)
Może uda mi się wykopać z tych zaległych tematów i być znów na bieżąco :)
P.S. Nie mogę sobie pozwolić na zostawianie komentarzy pod Waszymi postami, bo najzwyczajniej w świecie brakuje mi czasu, ale czytam je wszystkie  :)
Dziś pierwszy raz jedziemy na wieś we czwórkę, bo wszyscy czekają, żeby poznać Gabi :)
trzymajcie kciuki żebym niczego nie zapomniała, bo oczywiście nie zaczęłam nas jeszcze pakować ;)

Miłego weekendu!
Buziaki!
Monika