wtorek, 29 grudnia 2015

Świąteczna kuchnia

Na wstępie chciałam Wam podziękować za te wszystkie piękne świąteczne życzenia dla naszej rodzinki. Jest mi niezmiernie miło, że tyle osób pamiętało o nas i w całym tym przedświątecznym zabieganiu znalazło chwilę na przesłanie nam życzeń.
Dziękuję i przesyłam Wam buziaki i uściski :)

***

Dziś chciałam Wam pokazać kuchnię w wersji świątecznej. Kolorystyka oczywiście - czerwień, biel i szarości. Z góry przepraszam za ilość zdjęć :)






Widoczne na zdjęciach wysokie kubki z reniferkami to moje gwiazdkowe prezenty od męża...






Filcowe ozdóbki z mini patery, bombka oraz córka Mikołaja to prezenty od Gosi :)














Wszystkie zielone gałęzie w naszym domu pochodzą z naszego przedświątecznego niedzielnego spaceru - wystarczyło pozbierać to, co leżało na ziemi, bo akurat trwa wycinka drzew w pobliżu naszego domu. Tego zapachu nie da się opisać - trzeba go poczuć :)








 Nie wiem ile lat ma ten czajnik :) Należał do pradziadków Grzesia. Szkoda, ze nie zrobiłam mu zdjęcia przed wyczyszczeniem, bo miał na sobie sadze, kilogramy kurzu i gipsu :)
















Drewniany młynek uratowałam ponad rok temu przed wyrzuceniem - mina poprzedniego właściciela bezcenna zwłaszcza po tym jak usłyszał, że nie mam zamiaru go malować, tylko ma zostać taki odrapany ;)








 Kuchnia wieczorową porą...




 Lampki kupiłam dwa lata temu na poświątecznej wyprzedaży w Ikea - muszę przyznać, że było warto :)






Przed nami kolejne przygotowania - tym razem sylwestrowe :)
Pamiętajcie, że nie ważne ile musicie zrobić, ważne żebyście tego wieczoru były najpiękniejszymi gwiazdami na świecie :) Sama postaram się trzymać takiego postanowienia - nie wiem tylko jak mi wyjdzie realizacja ;)

Miłego dnia!
Buziaki!
Monika

piątek, 25 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Kochani!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam samych radosnych chwil spędzonych w gronie najbliższych, pełnych ciepła i miłości. Realizacji wszystkich marzeń - nawet tych najskrytszych oraz  odpoczynku od codziennych spraw i trudności. A zwłaszcza znalezienia chwili na relaks po pracowitym czasie świątecznych przygotowań.
Przesyłam moc buziaków i uścisków :)









Buziaki!
Monika

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczna czerwień

Czas leci jak szalony. Nawet nie wiem kiedy mi ten grudzień zleciał :) 
Najpierw były urodziny Mikusia w domu, potem tort i mini przyjęcie w przedszkolu, po drodze jeszcze impreza mikołajkowa, potem jelitówka, która nie odpuściła nikomu i tak w dużym skrócie minął nam ostatni miesiąc ;) Patrze przez okno i aż się chce zapytać gdzie ten śnieg się schował, bo chyba nie mogliśmy wszyscy pomylić świąt :) Dekoracje w domu właściwie już skończone, pierniczki upieczone, choinki ubrane, więc zostało mi sprzątanie i gotowanie - w tym pieczenie ciast ;)
I mało i dużo ;) 
Miałam zrobić wieniec adwentowy, ale zrezygnowałam z niego na rzecz bardziej prostszej dekoracji...




Prosta i funkcjonalna, ale aktualnie mocno upalona dekoracja adwentowa :)
Mikuś w tym roku ma materiałowy kalendarz - uszyty jeszcze na poprzednie święta przez Ewę.
W kieszonkach kryją się karteczki, a na nich niespodzianka na każdy dzień :)




A tak prezentuje się nasz pokój w świątecznej czerwieni...








Na zdjęcie załapał się nawet kawałek łóżeczka Gabrysi - dobrze, że nie widać zawartości ;)






W ramach mikołajek sprawiłam sobie nowe świąteczne poszewki na poduchy kanapowe...






A to mój podręczny gazetnik kupiony w Netto przez Karolę i przesłany do mnie razem z innymi drobiazgami ;)






































Uff, wreszcie koniec :) Przepraszam za taką ilość zdjęć, ale wierzcie mi i tak połowę usunęłam ;)
Trzymam za Was kciuki dziewczyny, żebyście szybko skończyły przygotowania do świąt i znalazły chwilkę na odpoczynek.

Miłego dnia!
Buziaki!
Monika



wtorek, 1 grudnia 2015

Półka numer dwa...

Bardzo się cieszę, że spodobała Wam się półeczka :) Ja nadal jestem na etapie zachwycania się oboma :)
Dlatego dziś pokażę tą drugą -  dużo większą :) Inspiracją była półka wisząca Ib Laursena, ale zrobiona została według planu skrupulatnie rozrysowanego przez pana męża :)
To właściwie jedyne miejsce gdzie mogę jakoś wyeksponować swoje skorupki, przez co to taki "mój" fragment kuchni :) Meble wybrane przez teściów jakieś 15 lat temu, ale w sumie nie używane nie są w moim stylu - bardzo bym je chciała przemalować, ale czy będzie to możliwe ? Tego jeszcze nie wiem :) Na razie robię to, co mogę i na ile pozwalają mi moje codzienne obowiązki.
A tak prezentuje się moja druga półka w całości wykonana przez Grzesia - no poza ostatnim malowaniem ;)








Komoda przeznaczona pod telewizor przywędrowała z pokoju i czeka na swoje pięć minut - malowanie i zamontowanie gałek. Przy okazji na zdjęciach widać kilka skorupowych nowości, ale najbardziej cieszę się z zakupu niebieskiego zegara za całe 11 zł :)




Kącik z większej perspektywy - przynajmniej widać ile jeszcze mam pracy ;)




Pozdrawiam Was już grudniowo :)
Buziaki!
Monika