niedziela, 14 lipca 2013

Owocowy post ;)

Witam wszystkie nowe obserwatorki :)
Bardzo mi miło, że moich stałych gości jest coraz więcej :)
Wasze komentarze sprawiają mi wiele radości :)
Co prawda teraz mam bardzo mało czasu na blogowanie i nie odpowiadam na nie, ale mam nadzieję, że wkrótce uda mi się skończyć "COŚ" bardzo ważnego dla mnie i odzyskam choć odrobinę czasu tylko dla siebie ;)


Jakieś dwa tygodnie temu, jak nie trzy zrobiłam kilka słoiczków konfitury truskawkowej.
O ile zrobienie poszło mi całkiem szybko, to metkowanie już nie ;)
Za nic nie mogłam znaleźć wolnej chwili na zrobienie etykietek.
No ale wreszcie znalazłam, ale moja drukarka stwierdziła, że ona ma urlop i mam się zgłosić w innym terminie ;) Czyli nic innego jak czekać aż domowy inżynier i specjalista od spraw trudnych wróci :)
I tak stały cały tydzień ;)
Dużo w tym roku nie robiłam, bo jeszcze kilka sztuk mamy z poprzedniej produkcji, więc lepiej za rok zrobić nowe.







Może i najpiękniejsze nie są, ale liczy się zawartość, a ta powinna być pyszna ;) 
Skromnie powiedziane, nie ma co :)


Mój Mikołajek uwielbia truskawki. Jak tylko wyjdzie na dwór to zaraz biegnie do krzaczków, staje i woła: "Mniam mniam" ;) Szkoda, że te nasze truskawy się już kończą, bo co ja się mu muszę natłumaczyć, że nie ma :) Za to pojawił się inny owoc w jego zainteresowaniach - czerwona porzeczka, którą ja tez bardzo lubię, więc wcinamy oboje, przegryzając agrestem ;) A agrest zwykle jadamy w trojkę: ja, Mikuś i nasz labrador Prezes ;) Ten to z całym poświeceniem obiera sam z krzaka z tych niższych gałązek, jak tylko stwierdzi, że powinna być jego kolejka, a on swojego agrestu nie dostał :) Kiedyś go Wam w końcu pokażę, bo to dobry i całkiem zgrany team z Mikusiem.
W sobotę byliśmy na ślubie mojej przyjaciółki i jednocześnie mojej druhny Moniki. 
Mikuś został z moją mamą, a ja rozstałam się z nim na noc pierwszy raz od porodu.
Wyszła ze mnie matka kwoka, bo dzwoniłam kilka razy, a ile raz złapałam się tańcząc, że myślę czy już śpi, czy zjadł całą kolację, czy się nie przebudził itd...
Mimo tego bawiłam się świetnie, a jak mnie dzisiaj wszystko boli ;)


Serdecznie zapraszam na moje Lawendowe Candy :)



Może się jeszcze ktoś na nie skusi ;)
Zapraszam!
Bardzo się cieszę, że już tylu osobom spodobały się moje cukieraski.

Buziaki!
Monika

29 komentarzy:

  1. Ale fajnie, uśmiecham się po przeczytaniu :)))
    Truskawkowe szaleństwo - boskie :)))
    Dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że truskawki są raz w roku, ale może te moje zaskoczą mnie tak jak rok temu i jeszcze raz zakwitną i zaowocują :)

      Usuń
  2. Nie wiem czy wiesz, ale są truskawki, które kwitną i owocują do poźnej jesieni. Może takie właśnie masz w ogródku.
    Słoiczki z Twoją konfiturą wyglądają pięknie. Pokazałaś, że ze zwykłych serwetek można zrobić "coś".
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że takie truskawki są, ale nie wiem jakie są te moje, bo wsadzała je moja teściowa i ja je już zastałam w podrośniętej formie ;)A serwetki to faktycznie najszybsza opcja na kapturek dla konfiturki :)

      Usuń
  3. Słoiczki super a jeszcze lepiej na pewno smakuje sam środek słoiczka, tez w tym roku zaprawiam, w zimie super się je smakuje;) i mamie się należy troszkę zabawy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam i smakowała bardzo obiecująco :) A zabawa się należy jak najbardziej, ale po moich obolałych mięśniach widać, że dawno takiej nie miałam :)

      Usuń
  4. Te konfiturki w koszyczku wyglądają jak rodem z Czerwonego Kapturka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym nie pomyślałam ;) Ten koszyczek to idealne sposób na zniesienie ich do spiżarni :)W ubiegłym roku przeniósł całą moją produkcję i widać, że ma bardzo dużą wytrzymałość, bo nic mu nie dolega :)

      Usuń
  5. Coz za przysmaki :) Nic tylko sie do Twojej spizarni wkrasc ;)
    Milego dnia kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam jakiś słoiczek dla Ciebie się znajdzie :)

      Usuń
  6. fajne przetworki , a mały ,że je tak ochoczo owoce to brawo :))
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście z owocami nigdy nie było problemu, gorzej z obiadami :)

      Usuń
  7. Konfitury wyglądają obłędnie! A co do pozostawienia dziecka z dziadkami to miałam to samo. Ale z czasem zrozumiałam, ze fajnie mieć jeden wieczór dla siebie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to była zupełna nowość bo od 19 miesięcy nie rozstawałam się z nim dłużej niż na klika godzin :) Po fakcie muszę przyznać, że fajnie spędzić czas tylko z mężem :)

      Usuń
  8. Domowe zapasy zawsze są najsmaczniejsze, no i zdrowe! Ja mam niestety tylko balkon, ale dosyć spory, więc zmieścił się tam nawet regalik z czterema skrzynkami truskawek :) Gatunek niby z tych co kwitnie jeszcze we wrześniu, więc zobaczymy. Udało mi się także zmieścić dwa śliczne krzaki poziomek. Bardzo dużo ich nie ma, ale to zawsze przyjemność sięgnąć po własne owoce, nawet na balkonie ;) Pokaż pieska koniecznie - ja zawsze twierdzę, że dzieci najlepiej chowają się ze zwierzakami ;)) Uwielbiam takie historyjki :)))
    Pozdrawiam - Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze przyjemnie sięga się po owoce prosto z krzaka, ja uwielbiam je tak jeść i co tam mycie, takie są pyszniejsze :) A pies to był nasz trening przed posiadaniem dziecka, śmialiśmy się, że dziecko łatwiejsze, bo chociaż na początku leży w jednym miejscu. A Prezesa wszędzie było pełno :)

      Usuń
  9. etykiety wyszły Ci bardzo ładnie,odrazu wiadomo co jest we słoiczkach :)
    zapraszam na moje pierwsze rozdanie http://myszowenowinki.blogspot.com/2013/07/rozdanie-w-myszowe-nowinki.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale wyglądają te konfitury :) Bosko po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam konfitury truskawkowe.
    Szczerze podziwiam to , ile pracy włożyłaś w ozdobienie słoiczków - wyglądają przecudnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Dżem truskawkowy to mój ulubiony smak z dzieciństwa.

      Usuń
  12. Przyjemny zapasik truskowatości ;) A pierwsze nocne rozstanie jest chyba najgorsze - u mnie to też było wesele znajomych. Niby się bawiłam dobrze, ale myśli tylko wokół Młodego krążyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tu tańczysz a tu ciągle o dziecku myślisz eh... Za to jak wróciłam to zastałam obrażone dziecko i poszedł do taty a na mnie spojrzał i sie odwrócił :)

      Usuń
  13. Konfitury tak jak wyglądają.... na pewno i tak smakują ;-)))
    Buziaki ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i poświęcony czas. Zapraszam do dalszego obserwowania moich zmagań z wymarzonym M :)